MENU

25 komentarzy Inne, Kobieta, Magazyn, Mężczyzna, Na poważnie

A CO JAK NIE CIESZĘ SIĘ Z POWROTÓW?

img_9545

Dostałam ostatnio taką wiadomość: Kasia, a co jak nie cieszę się z powrotów?

Odpowiedź można sprowadzić  do jednego zdania: Każdy kiedyś będzie miał dość. Nie ma związków bez kryzysów. Jesteś normalna, zastanów się tylko nad tym czy dalej tego chcesz ?   


 

W związkach stacjonarnych ludzie przebywają , ze sobą na co dzień. Wspólnie planują sobie dzień, dzielą się obowiązkami  – tą wspominaną już nie raz, codziennością . Decyzje o rozstaniu czy wątpliwości dotyczące związku, przysłania właśnie ta zależności od siebie. Jak sobie sama poradzę a jak to się ułoży…?

Kiedy jednak wątpliwości nadchodzą w związkach marynarskich, to raczej  „czy sobie poradzę” jest tematem pobocznym. Kobieta i tak żyje sama, wie z czym to się je i jak mniej więcej może jej życie wyglądać bez niego.

I dziś właśnie o kryzysach,  zwątpieniach. Małżeństwa, związki na odległość są bardzo  wymagające i trzeba w nie włożyć trochę pracy. Jak jest dobrze, to potrafi to  być to naprawdę fantastyczny związek. A co,  kiedy przychodzi moment, gdy  ona już nie tęskni , nie cieszy się tak jak kiedyś z powrotów ? Bo taki moment pewnie nadejdzie. Brak tej radości z powrotu jest właśnie efektem mniejszego czy większego kryzysu.

img_9524

Kryzys mogą spowodować rożne sytuacje. Nie radzenie sobie z tęsknotą, zmiana pracy, używki , dziecko które pojawia się na świecie, ktoś inny, niedogadywanie się, wieczne pretensje. A czasem zwyczajnie kumulują się drobiazgi i jest wielkie boom.

Życie to nie Frozen. Prędzej czy później każdego taki okres w życiu dopadnie. Stwierdzi, że nie po drodze mu z tą drugą osobą, że wcale nie cieszy się gdy  jedzie na lotnisko czy gdy przylatuje do  domu. A w domu, no cóż  – czeka na wyjazd. Smutne jest uczucie gdy samej jest lepiej niż razem. To konkretny sygnał, że coś nie gra. To normalne, że zdarzają się okresy w których ludziom nie po drodze. Drażnią się wzajemnie, wszystko im przeszkadza,  nie mogą się dogadać. W związkach na odległość problem polega na tym, że czas kontraktów działa na niekorzyść. Bardziej przyzwyczajamy się do życia samemu. Nie jesteśmy ” zmuszeni” do przebywania ze sobą  I możemy  sobie wyobrazić jak to będzie na stałe. Dlatego łatwiej jest taka decyzje podjąć. Pytanie czy warto? Bo to własnie życie w związku z marynarzem uczy siły, wytrwałości i walki – i tu kółko się zamyka.

Jedno jest pewne, emocji i uczuć nie da się oszukać. Jeśli faktycznie przychodzi moment, w którym nie cieszysz się z powrotów czy wieczornej rozmowy telefonicznej z druga stroną świata. To znak, że coś się zwyczajnie rozpływa. Ale to wcale nie oznacza, że trzeba lecieć do sadu z pozwem rozwodowym. To naturalne, że przychodzą zwątpienia. Bardzo czesto, poza oczywiście tym głównym problem, jest to spowodowane właśnie tym, że żyjemy osobno. Kobieta jest zwyczajnie zajechana codziennością , rutyną tym że wszystko jest na jej głowie,  że tak mało ma oddechu czy swobody, że nie ma z kim pogadać wieczorem  czy się przytulic i usłyszeć zostaw ja to zrobię, że wszystko jest, na czas aby zdążyć do przyjazdu, bo potem trzeba to i tamto załatwić. Te minusy są wtedy niczym pasożyty. Żywią się nią każdego dnia. A gdy ona nie czuje wsparcia, nie ma odskoczni – to po prostu odsuwa się od swojego marynarza.  I on pewnie on od niej też. Kłopoty mogą być rożne. Najgorzej jednak tkwić w czymś co nam nie pasuje, nie próbować tego naprawiać, myśleć – jakoś to będzie, mówić – inni mają gorzej.

To wszystko to sygnał, że trzeba podziałać, znaleźć inna drogę do siebie wzajemnie.  Życie w rozłące w końcu przypomni o sobie z tej zlej strony – każdemu.  A znalezienie ponownie tego wspólnego kursu,  zależy od ludzi. Bo to wszystko kwestia indywidualnych problemów. I odpowiedzi na pytanie : Czy chcę?

img_9509

Życie trochę osobno, tak jak jest to w przypadku związku z marynarzem, to idealna pożywka dla smutku i zwątpienia. Sami też temu nie pomagamy. Długi staż związku, charakter czy nawet sam tryb pracy na statku, wpływają na wzajemne relacje. I tak jak szybko przyszła miłości i motylki, tak szybko też może odfrunąć. Jest takie  hasło ” To nie odległość dzieli ludzi, to zwątpienie. Wystarczy,  że  wedrze się w nasze życie i połączy z odległością, to zaraz  spowoduje , że staniemy się obojętni, smutni .

img_9560

Brak wsparcia czy wysłuchania drugiej strony też frustruje. Oczywiście dzielą nas ogromne odległości, żyjemy innymi życiami ale tu jest właśnie najtrudniejsza robota. Bo trzeba wesprzeć drugą stronę  mimo, że ona nie rozumie naszej obecnej rzeczywistości .  Gdy słyszymy milionowy raz: ja mam tu poważniejsze problemy, ty mnie nie rozumiesz  albo tego typu teksty, to w końcu przestaniemy ze sobą rozmawiać . Przełoży się to na wspólny domowy  kontrakt – i dalej nie będziemy rozmawiać. Wieź zaniknie a nam będzie zwyczajnie lepiej w pojedynkę niż z M  – pomimo trudności zwianych z codziennością.

Szukajmy rozwiązań ale też nie oszukujmy się. Serce jak coś czuje, to nie kłamie.  Pytanie czy nasz rozum będzie przygotowany na kryzys czy raczej odpłyniemy w daleki swój świat .

 

img_9514

25 Responses to A CO JAK NIE CIESZĘ SIĘ Z POWROTÓW?

  1. […] z morza – zadania do wykonania. Jest to niewątpliwie ( a przynajmniej powinien być, zajrzyj TU gdy jest inaczej) ) radosny czas dla nas. To wyczekiwanie na spotkanie, tęsknota. To oczywiście […]

  2. gabi pisze:

    Ja też nie cieszę się z powrotów. Czas kiedy jestem sama z dziećmi to po prostu „święty spokój” – bez alkoholu, krzyków, nerwów… Na wszystkie moje prośby słyszę tylko jedną odpowiedź: będę pił bo tak mi się podoba i już. Pozdrawiam wszystkich!

    • Smutna pisze:

      Ciekawe czy były jakieś badania na temat alkoholizmu wśród marynarzy? Bo chyba trzeba być bardzo silnym psychicznie, żeby w to nie wpaść w takim środowisku. I nie wierzcie nigdy w „piję tyle w domu, bo w pracy wcale”… To nieprawda, piją już w busie, potem w hotelu, potem w weekendy, no i jedno piwko przed snem, po alkoholu być na wachcie też nic dziwnego. No, a który facet odmówi jak koledzy pytają? Mało który. Więc jeżeli widzicie jakiekolwiek sygnały, że coś jest nie tak, to nie dawajcie się zbyć.

  3. Sailor'sGirl pisze:

    Super blog, trafiłam na niego juz dawno i od dluzszego czasu śledzę i podziwiam! W wolnej chwili zapraszam wszystkie panie też do mnie : girlslovesailors.blogspot.com ! Dopiero zaczynam ale mam nadzieje ze sie spodoba i bedzie fajnie, wszystko z perspektywy dziewczyny ktoa dopiero zaczyna swój „rejs przez życie” z marynarzem!

  4. Anka pisze:

    Od pewnego czasu nie cieszę się z powrotów męża a to dlatego że przez kilka lat nie był dobrym mężem i nie traktował mnie z szacunkiem, nie chcę wszystkiego opisywać bo nie chcę się denerwować na nowo ,dlatego ujęłam to w jednym zdaniu, kilka razy wypomniałam mu w jaki sposób mnie traktował i on teraz zaczął się starać. Tak przy okazji…Panowie Marynarze, pieniądze to nie wszystko nie myślcie sobie że jak zarabiacie więcej to możecie innych traktować jak śmiecia, upss przepraszam, zarabialiście więcej bo teraz jest wielki kryzys z praca dla was marynarzy i oficerów także, czekacie po pól roku na pracę , najpierw obcięto wam wszystkim nawet kapitanom pensje o 30% to jeszcze macie problem z wypłynięciem, także…. nie czyńcie nikomu tego co wam nie miłe ”Panowie”

  5. Smutna pisze:

    Co prawda powrotu oczekuję i liczę tygodnie, ale się go boję. Chociaż to o czym najbardziej teraz marzę to przytulenie go, obawiam się, że więcej już czekać nie będę…

    Nie czuję się najważniejsza. Ważniejsi są koledzy, piwo, komputer, pieniądze, które musi oszczędzać tak, że poza Europą mogę liczyć średnio na 2 smsy tygodniowo(2zł!!!!)….
    Jesteśmy tak inni. Ja poukładana, on by chciał żyć jak licealista, tylko imprezy, a dziewczyna jako dodatek. Najgorsze jest to, że deklaruje coś całkiem innego, ale to tylko puste słowa.
    Było między nami coś niesamowitego, ale zawsze miałam wrażenie, że to ja kocham bardziej…
    Męczy mnie to, że nie wiem na co czekam.

    • E pisze:

      to Ty oddal się od niego, nie pisz, nie czekaj na tel, nie oczekuj od niego aby dzwonil, niech to on zateskni, spróbuj

      • Smutna pisze:

        Mam właśnie plan, żeby do końca kontraktu się nie odzywać. Niech zobaczy jak to jest jak nie ma mnie na każde skinienie. Obawiam się tylko, że już za późno, aby coś do niego dotarło.

        Jeszcze teraz mam dużo pracy, którą muszę zabierać do domu i zamiast to robić ciągle o nim myślę i płaczę.

        • E pisze:

          jesli on zauważy że ty sie nie starasz to on zacznie się starać (jeśli oczywiście mu zależy)
          a jeśli ty będziesz się starać za Was dwoje to on całkowicie przestanie dbać o związek

          • malutka pisze:

            W 100 procentach się zgadzam, jesli jemu zalezy i zauwazy ,ze odpuscilas Smutna to zrozumie zateskni i wyjdzie z inicjatywa moze dotrze ,ze moze Cie stracic.
            Z facetami juz tak jest ,chyba..Nie smuc sie nie martw na zapas, i tak tej sprawy nie rozwiazesz przez maila, skype czy telefon jedyne wyjscie to nie dac sie zwariowac i porozmawiac z nim o tym szczerze jak wroci.
            Trzymaj sie powodzenia.
            Co do gorszych dni i watpliwosci tez ostatnio mialam taki okres,ale odpukac juz minelo.
            Za 3 tygodnie moj M wraca 🙂

          • Smutna pisze:

            Dziękuję za odpowiedź. 🙂 Dam znać jak to się potoczy. Wraca za kilka tygodni.

          • malutka pisze:

            Smutna trzymam kciuki Ty za nas tez 🙂 miejmy nadzieje ,ze kazdej z nas sie wszystko pomyslnie ulozy 🙂
            ps. Jak cos to zapraszam do kontaktu na priv jakbys chciala pogadac daj znac 😉

          • Smutna pisze:

            Dziękuję Wam 🙂 za kilka dni pewnie się odezwie, bo będzie w porcie. Chociaż nie lubię gierek postaram się mu nie odpisać i zobaczę jak zareaguje. Czy będzie miły czy zły, czy w ogóle 2 smsa nie napisze. Ostatnio mieliśmy rozmowę, którą powinien przemyśleć, mam nadzieję, że zrozumie, iż daję mu czas, aby się zorientował jakie ma priorytety w życiu…

    • Kasia pisze:

      Nie wiesz na co czekasz? Czekasz na to aż zniszczy Cię psychicznie! ja po związku z marynarzem tzn po rozstaniu musialam przez dobre poł roku chodzić do psychologa…

      A teraz?
      Mam super faceta 😉 Planujemy w przyszłym roku ślub 😉 Może nie zarabia milionów ale kocham go za to jaki jest ! Za to że jestem dla niego najważniejsza, że rano potrafi powiedzieć mi Kocham Cie !

      Zostaw go a zobaczysz jak to jest być szczęśliwą kobietą ;))

  6. Marynarz jakich wielu pisze:

    Oj drogie Panie a wiecie jak to jest siedziec Tu i sluchac tych wszystkich smutnych czesto tragicznych opowoesci zmeczonych zyciem.marynarzy ze mial tak wspaniala zone ze ufal ze dalby sobie reke obciac i jak w filmie nie mial by juz reki , i jakbardzo by Cie Twoj M nie kochal jakbardzo by nie ufal w mniejszym lub wiekszym.stopniu po paru miesiącach słuchania tych opowoesci gdzies na dnie psychiki pojawia sie pytanie a moze moja KOCHANA tez tak robi pojawiaja sie sygnaly idealnie pasujqce do opowiesci jolegi ktory przeżył dramat a jak dzwonisz okazuje sie ze Ona sie nie cieszy hmmmm na bank ma kogos i glowa zaczyna wariowac a po co prawdziwa dobra zona kobieta Marynarza to skarb najwiekszy na swiecie to szyja ktora umie dobrze ulozyc do snu ta zmeczana glowe uspokoic dobrym slowem i drogie panie nie ma zlotego srodka trzeba sie starac i walczyc bo My M. To na koncu swiata tak naprawde jestesmy dosc samotni ci mlodsi korzystający z atrakcji portow szukaja przygod bo nie widza prawdziwego celu zycia a jest nim kochajaca kobieta dziecko ktore powie kocham Cie Tato i caly kontrakt juz nie wazny te wszystkie klotnie i nerwy wszystko mija w 3 sek jak widzisz usmiech dziecka i slyszysz te magiczne slowa pozdrawiam i Wytrwałości drogie Panie jeden z wielu M. 🙂

    • szczęściara pisze:

      Ja ufam swojemu mężowi i chyba z wzajemnością. Znamy się 15 lat, małżeństwem jesteśmy ponad 10, mamy dwóch synów. Kochamy się, tęsknimy i tak będzie zawsze dopóki mąż będzie wyrażał zainteresowanie nami, tym, co tu się dzieje, a nie żył tylko w swoim statkowym świecie. Dla mnie tj. recepta na szczęście; ciągły kontakt, wzajemne zainteresowanie i wsparcie pomimo dzielących kilometrów. Gdy tego nie ma, człowiek w swej samotności zaczyna szukać bratniej duszy, a stąd już niedaleko do zdrady. Obie strony muszą dbać o związek.

  7. Paulina pisze:

    A mnie właśnie chyba dopadł kryzys .. ale taki że właśnie brakuje mi mojego M i bardzo bym chciała go usłyszeć , a co dopiero przytulić. Mam nadzieję że to chwilowe i do kwietnia będę dzielna i dam radę.

  8. E pisze:

    A moja teściowa kazała mojemu mężowi odejsc ode mnie i syna, kazała żeby nastepnego dnia poszedł do sądu i złożył wniosek o rozwód, wmawiła mu że ja go zdradzam i żeby wynajął dedektywa aby mnie śledził, dobfrze że mój mąż ma swój rozum i nie słuchał tej głupiej baby

  9. Matka trójki pisze:

    To fajnie że nie tylko ja nie czekam… męża dopiero zobaczę za pół roku… pewnie w weekend potem będzie musiał znów navtydxien wyjechać i znów weekend… I tak przez dwa lata jeszcze… wszysto ogarniam sama a jeszcze jak wróci to i tak nie doceni znów się zacznie krytyka wytykanie błędów…itd. Nie wiem czy mam na to siłę…

  10. Izabela pisze:

    My juz swoj kryzys przeszlismy. Wcale nie czekalam na swojego M. wrecz bylam wkurzona ze wraca do domu. Przestalalam tesknic i nie chcialo mi sie nawet z nim przez telefon rozmawiac. Synek z nim gadal. A to wszystko przez wieczne afery o jego rodzicow. Ze ja sie czepiam, ze wcale oni nie sa tacy zli jak ja mowie…..do czasu imprezy rodzinnej. Mega ekstra wielkiek klotni. Moj M. otworzyl oczy..na wlasne uszy uslyszal co jego ojciec ma do powiedzenia na moj temat (nic milego i dobrego) i po tym zaczelismy wiecej rozmawiac i spokojniej.. i teraz znowu tesknie i czekam…

    • D. pisze:

      Mam podobnie:( jednak tęsknie i czekam.

    • KK pisze:

      U nas było identycznie, aż do wielkiej kłótni w zeszłą Wielkanoc. Wyszłam z naszego domu i zostawiłam go z mamusią o którą wiecznie były kłótnie. Pomogło, bardzo szybko błagał zebym wróciła. Od tamtego czasu nasze relacje sie oczyściły a ja znów tesknje i wolę gdy jest przy mnie niż na statku 🙂

  11. Kasia pisze:

    Idealnie w czas. Właśnie jestem na etapie kiedy od kilku dni m.jest w trasie a ja nie czekam na jego telefon.
    Wieczne ocenianie moich relacji z teściową, że zawsze ja źle postępuję w relacjach z nią. A m. ma na wszystko rozwiązanie przez telefon. I zawsze dołuje…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *