MENU

23 komentarze Kobieta, Magazyn, Na poważnie, Na wesoło, Sex

ŻYCIE BEZ SEKSU? HALO, PRZECIEŻ TO NIE DOTYCZY MARYNARKI.

cloud-atlas-1385563_1280

Tak się ciekawie przyjęło, że marynarki i marynarze podobno żyją bez seksu. I, że to właśnie jest ta patologia, która w związkach marynarskich doprowadza do zdrad. On, to przecież takie logiczne, bzyka wszystko co się rusza w każdym porcie. A ona, zwyczajnie puszcza się na lewo i prawo gdy  tylko jej marynarz wsiądzie do samolotu. Pod ostatnim wywiadem, którego udzieliłam dla gazety wyborczej, (o życiu z marynarzem) pojawiło się sporo dość ciekawych komentarzy. Potwierdzają one tylko te powyższe słowa. Kila z nich :

Niech sobie chłopina może zrobi badania genetyczne czy dziecko jego. Przy tak długich rozłąkach ciężko jest wierzyć że żonka nie rypie się gdzieś po kątach. nie w dzisiejszych czasach. Zresztą gość pewnie też rypie tam gdzie może./rosencoff/

Marynarz ma w każdym porcie kobietę? Możliwe. Tak samo jak to, że każda „marynarzowa” ma kochanka, który wpada jak tylko marynarz wypłynie. Bo to nie jest normalne nie uprawiać seksu przez wiele miesięcy. Generalnie takie małżeństwa są patologiczne./s0nar/

Te, Kaska, a tak miedzy nami to kto jest tatusiem?/Peter Longjohn/

To oczywiście tak słabe teksty, że już nie wiem czy śmiać się czy płakać nad losem ludzi, którzy je piszą. Jednak do rzeczy. Ten punkt widzenia środowiska związków marynarskich trwa od zawsze. Już w starych legendach można usłyszeć, że marynarze wodzeni byli przecież przez syreny….

To jak to jest  z tym seksem ?

No właśnie, skoro jednak nie jesteśmy w patologicznych związkach,  (oczywiście nie można twierdzić, że same anioły z marynarzy czy ich kobiet, tak samo jak wśród zwykłych par bywają zdrady)to jak to wszystko ma działać? Przecież wiadomo, że życie seksualne nie może opierać się tylko na marzeniach. Nie można też go zagłuszyć czy wyeliminować całkowicie. Jak każdy człowiek, i marynarz i jego kobieta, mają swoje potrzeby.

Sprawy nie ma gdy są razem. Po takiej długiej, wróć, po każdej rozłące, seks smakuje naprawdę wyśmienicie. Nudy nie ma, a i pożądanie się rozbudza. Takie rozłąki wręcz mogą się przysłużyć do lepszego życia seksualnego partnerów. Czyli tu wszystko gra. On i Ona razem równa się dobry seks, równa się seks w ogóle. Z reguły zapewne z o wiele większą częstotliwością niż stacjonarni.

I teraz, gdy są osobno. Zapomnieć? Absolutnie nie! Seksualność każdego człowieka jest bardzo istotna. Sam orgazm pozwala się zrelaksować, zresetować i oczyścić umysł, wypuszcza masę endorfin, które powodują, że jesteśmy szczęśliwsi. Niektórzy powiedzą, że tylko seks z drugą osobą to gwarantuje. Nieprawda. Tu warto wyjść trochę ze schematów. I dać się ponieść wyobraźni. Czy  nie istnieją wibratory? Czy masturbacja jest zakazana? Czy  nie łączymy się telefonicznie, na skypie? Może warto wykorzystać te komunikatory do wzajemnego podsycania atmosfery. Seks przez tel. Erotyczne smsy, maile. Nie można ? Bzdura! Wszystko można! Trzeba tylko chcieć i wyzbyć się wstydu. Przecież osoba z którą decydujemy się iść przez życie, to nasz najlepszy przyjaciel i kochanek, kochanka. To w czym się tu ograniczać? Oczywiście wszystko to, zamienniki seksu jako takiego. Jednak przecież nie decydujemy się na dożywotni celibat. To  tylko poszczególne okresy, które trzeba jakoś przeczekać. To  po co się męczyć, oszukiwać? Świat wychodzi na przeciw takim związkom, Udogodnień jest coraz więcej. A sam temat nie budzi większych kontrowersji.

Marynarzu...Jestem tylkotwoja (1)

Trochę tak jest, że temat seksu w samotności gorszy kobiety. Gdzie tymczasem panowie nie mają z tym problemów. Czy kobiecie nie wypada? Na statku to normalny temat i nikogo nie przeraża, wręcz przeciwnie. To dlaczego sprawia w domu tyle problemów? Marynarki nie mają się czego obawiać, tylko żyć i kochać marynarza i dbać o siebie w temacie seksualności. Ignorowanie czy udawanie, że nic się nie potrzebuje jest oszukiwaniem siebie i prędzej czy później się zemści.

Nic nie zastąpi bliskości. To jasne! Jednak samo unikanie seksualności swojej osobistej stwarza wysokie prawdopodobieństwo, że postawieni w dwuznacznej sytuacji z kimś innym, pękniemy. Wygra zwykła potrzeba i głupota. To trochę jak z tym, że zakazany owoc najlepiej smakuje. Może lepiej smakować siebie wzajemnie i być szczerym i otwartym we własnym związku. A głupie teksty zostawmy ich autorom. Zapewne ich życie seksualne jest tak ubogie, że sami chwytają co napotkają.

Marynarzu kup swojej kobiecie wibrator i nie udawaj, że sam nie robisz sobie dobrze 🙂

23 Responses to ŻYCIE BEZ SEKSU? HALO, PRZECIEŻ TO NIE DOTYCZY MARYNARKI.

  1. Marc'o Polo pisze:

    Mity o marynarskich zdradach były na czasie 40 lat temu. Dziś, gdy marynarstwo to twardy biznes, statek towarowy wpływa do portu na kilkanaście godzin i płynie dalej. Wówczas wachty 6/6h lub 12/12h są na tyle męczące, że jedyne co chce się zrobić w czasie wolnym to po prostu pójść spać. Zaś jednostki specjalistyczne (offshore) nie wpływają do portu nawet przez cały kontrakt (4-6 tygodni), więc też nie ma możliwości. Ze statku jedzie się prosto na lotnisko. Nawet gdyby byli chętni do zdrady to nawet nie ma kiedy. Skończyły się czasy, gdy statek stał miesiąc w porcie, praca kończyła się o godzinie 18.00, potem szło się na miasto. Zresztą kto w dobie HIV chciałby ryzykować 5 lat studiów oraz dożywotnią utratę świadectwa zdrowia dla pół godziny przyjemności?!

  2. Pustelniczka pisze:

    Cóż za świetny artykuł. Kocham tego bloga chociaż dopiero zaczynam przygodę z M. Ale ten blog naprawdę pomaga. Co do seksualności hmm… Tak mój M po powrocie za przeproszeniem zerżnął mnie jak żaden z moich poprzednich partnerów życiowych, których mogłam mieć codziennie 🙂 myślę że to przywilej każdego marynarza hehe. Brawo KOBIET! Tak my wszystkie używamy zabawek, my też oglądamy filmy, uprawiamy cybersex, znamy swoje ciała na wylot i nie powinniśmy tego ukrywać. Skoro facetom wypada to robić i to żaden wstyd to dlaczego my kobietki mamy to ukrywać i maskować. Myślę, że to właśnie te wszystkie dzikie eksperymenty sprawiają, że jeszcze bardziej pociągamy swoich mężczyzn i ani im w głowie zdrady bo czekają tylko na powrót i spełnienie sms-owych obietnic łóżkowych 🙂 Uważam że częściej zdradzają ci znudzeni monotonią (nie wszyscy oczywiście). Nawet jak robią to codziennie z własnym partnerem i nie mogą narzekać na braki to ile można robić to tak samo i bez większych emocji wtedy szuka się świeżego mięsa, chociaż na raz ot tak sobie żeby przeżyć coś nowego taka jest natura człowieka. Niestety. Więc życzę wszystkim aby życie seksualne zarówno kobiet jak i mężczyzn wyglądało tak jak seksualność marynarzy.

  3. ewa pisze:

    O tym czy któreś z małżonków zdradzi nie decyduje zawód swój czy męża. Jakby tak było to w związkach stacjonarnych nie było by zdrad, a wiemy, że tak nie jest. Związek powinien być budowany na wzajemnym szacunku, szczerości i miłości. A sex wiadomo, że jak M nie ma, to zarówno żony jak i marynarze, odczuwają jego brak. Każdy radzi sobie z tym inaczej. Do wymienionych sposobów mogę dorzucić nagrywanie własnych filmików 🙂

  4. Karolina pisze:

    Ja zyje w takiej patologi i zdrady ze inni moga mi zazdroscic mam wspaniale zycie sekdualne zarowno z m jak i bez niego umiem sie zajac sama soba 😉

  5. Anita pisze:

    Razem z moim M jesteśmy zdrowymi ludźmi i odczuwamy potrzeby seksualne. Kiedy był na długim kontrakcie (prawie 5miwsiecy) dawalam sobie rade sama i tak : uzywam wibratora , ogladam filmy pornograficzne i nie wstydze sie tego. Do tego dochodzily pikantne smsy i zdjecia. Głośno i wyraźnie mowimy o swoich potrzebach, rozmawiamy o tym z M ale i również z przyjaciółmi. Teraz mamy troszkę inna sytuacje bo pływa na promie wiec nie mam go tylko 14dni ale po powrocie do domu wibrator używamy przy wspólnych igraszkach. Zawsze na jego powrót szykuje coś specjalnego nie może zabraknąc seksownego stroju i pełnego makijażu. A przywitanie pewnie jak u większości z Was odbywa się w sypialni. Seks jest dla nas bardzo ważną sfera zycia, piękna i to dzięki temu w tej chwili oczekujemy pierwszej córeczki ????

  6. Joanna pisze:

    Cały ten wpis jest jak strzał w stope.Z jednej strony wiekszość Pań chce wierzyć w uczciwość małżenską swoich mężów ,a z drugiej akceptuje oglądanie pornosów i masturbację.Czystość przedmałżeńska i w czasie rozłąki z mężem jest dla mnie kluczową sprawą.Bezcenną i trudną.Ale dla chcącego….
    Otóż drogie Panie porngrafia jest zła i uprzedmiotawia człowieka.Cóż niektórzy w to wchodzą ,a potem płacz jaka to ja nie byłam tolerancyjna i postepowa,a on i tak….
    Na forach marynarskich najczęściej powraca temat zdrady i plotek ,opinii co ludzi o nas mówią i co my między sobą zduszonym szeptem powiadamy.Otóż mnie nie obchodzi co kto o mnie mówi.Zastanawiał mnie jakiś czas temu fakt dlaczego tak łatwo zachwiać zaufanie żony prostym artykułem prasowym /np.ten z weekendowej gazety wyborczej/ albo dyskusją w gronie koleżeńskim albo wypowiedziami starych marynarzy „znających życie”.To jest bardzo proste : jesli daje się na dzień dobry przyzwolenie pseudo wolność sobie i partnerowi /a ogladaj sobie filmiki,a idź na do go go ,a uzywaj wibratora / czyli zgadzamy sie na traktowanie instrumentalne ciała to jak potem nie ulegać gadkom koleżanek a może on tam na morzu idzie z prostytutką?bo takie instrumentalne takie bez miłości…takie nic jak wibrator.

    • Kasia pisze:

      Sorry, ale wchodzenie do lózka i głow osób, którym sprawia przyjemność urozmaicanie sobie czekania na partnera i ocenianie co jest zle, a co jest dobre jest niestosowne. nikt nie szuka tu oceny tylko raczej wypowiada sie jak to wyglada w jego zyciu? swoja droga chyba malo kto chce uslyszec, ze czystosc przed slubem to dziwactwo? no wlasnie…

    • Magda pisze:

      Dwie uwagi:
      1 – gdzie na morzu znajdziesz prostytutkę? żywą w dodatku. Serio, ciekawi mnie to.
      2 – serio nie przeszkadza mi, kiedy M ogląda pornole, czy moje nagie zdjęcia i robi sobie przy tym dobrze, bo wiem, że myśli wtedy o mnie, ja z kolei myślę w takich momentach o nim; nigdy nie czułam się powołana do celibatu, M tez nie, i nie widzę w tym problemu. I akurat on może moje ciało traktować jak sobie życzy kiedy jest w domu 😉

  7. Magdalena pisze:

    Myślę, że my Marynarki mamy ciekawsze życie erotyczne niż kobitki stacjonarne 🙂 pikantne smsy, intymne rozmowy na Skype, to czekanie na ten kolejny „pierwszy raz” tylko podsyca atmosferę. A przy tym znamy się już tak dobrze, że wiemy które co i jak lubi. I to ciągłe randkowanie… Dzięki temu do sypialni nuda wejść nie ma szans. A na lądzie??? A poza tym jakby sprawdzić statystykę ilości stosunków w ciągu roku, to i tak jesteśmy górą 😛

  8. Kasia pisze:

    Co ma piernik do wiatraka?(Jeżeli chodzi o ciąże) Wchodząc na ta stronę zawsze wiem, ze mogę przeczytać coś co daje mi energię do działania i myślenia pozytywnie jeżeli chodzi o związek z M. Wszystko jest opisane tak jak powinno. Znam wiele przypadków związków gdzie para przebywa ciagle razem, niby maja na siebie ,,oko” a na boku dzieją sie rożne rzeczy. Nienawidzę gdy ktoś ocenia człowieka wedle określonych zasad. Posiadasz taki zawod- od samego początku musisz byc oceniony według określonej miary. Ja, otwarcie mogę powiedzieć, ze jestem dumna z mojego marynarza, zawsze bede i bede o tym mowić głośno. Czy to sie komuś podoba czy nie 😉

  9. Natalia pisze:

    I właśnie takie wpisy jak Pani Oli nas (dziwaczny i żony) marynarzy osłabiają. Ludzie, którzy myślą, że wiedzą wszystko o tym co dzieje się w czyimś życiu..i o tym co dzieje się na statku. Wrzucanie wszystkich do jednego wora. Rude wredne, blondynka głupia, marynarz w każdym porcie inna, nie mysla o powrocie do domu i rodzinie, a żony marynarzy wcale nie siedzą w domu i nie czekają na ukochanego tylko zdradzają go bo szukają pocieszenie?
    To bardzo płytkie myślenie.
    Ale my wiemy jak jest. Znamy siebie i żyjemy swoim życiem.
    Pozdrawiam wszystkie marynarki

  10. Vv92 pisze:

    Dobry materiał 😉
    Czasami widzę twarze moich znajomych – ma narzeczonego marynarza.. pewnie jedno i drugie ma za uszami. Ręce opadają.

    …gdyby chciał zdradzić to nie wyjeżdżał by na drugi koniec świata żeby to zrobić! A ja bym nie czekała co statek jak na szpilkach..

    Powroty- nie da się ich opisać jednym słowem!

  11. Magda pisze:

    Święta prawda! a (po)życie seksualne czy w domu czy wirtualne kwitnie jak nigdy i rozwija się pięknie i nadobnie 😉 odkrywamy coraz nowe możliwości i wyzbywamy się ograniczeń, wstydu czy innych nudnych rzeczy. Czego i stacjonarnym, pruderyjnym „podkołdrowcom” życzę 😉
    a jak ktoś robi na boku, to potem wmawia to innym i to się nazywa projekcja 😉

  12. Tikka pisze:

    To temat, który trzeba poruszać! Właśnie przeżywam pierwszą rozłąkę z moim M., jesteśmy razem od lutego, wypłynął w maju, wraca we wrześniu. Na początku seksu mi nie brakowało jakoś bardzo mocno, ale zaczęło być gorzej. Wtedy zadziałała wyobraźnia… Można wysyłać pikantne zdjęcia, pomagają też maile i rozmowy… My się tego nie wstydzimy i często korzystamy! Ale seksu w realu już nie mogę się doczekać 😉

  13. Ania pisze:

    Człowiek, jeśli jest rozumny potrafi sobie pewne rzeczy i sytuacje wytłumaczyć, zrozumieć. Niestety też spotkałam się z niejednym komentarzem typu:jak można tak długo bez sexu?(plus kpiarski uśmieszek) Otóż można. Nawiązując do pierwszego zdania, jeśli sobie wytłumaczymy, ze jest taka sytuacja(rozłąka) to jest i tyle i bez sexu da się żyć..Uważam,ze jest to tez kwestia charakteru. Jesli kobieta/męzczyzna ma swoje zasady, jest wierna/y i kocha to nigdy nie zdradzi.

  14. Ola pisze:

    Post o niczym. Faceci na statku wymieniają sie dyskami z ponolami (o ile jakaś przewrażliwiona zona/narzeczona mu tego nie przetrzepie i nie ukierunkuje co ma mu sie podobać (sic!)). A kobiety tutaj, albo sie nudzą i chadzają po rivierze albo jakoś to tłumią ewentualnie sie zaopatrują w zabawki albo zdradzają. Tyle. O czym tu pisac? Przez ta ciąże troche cie kasiu fantazja ponosi z mistycyzmem morza i tym całym Ąę. Prawda jest mniej wzniosła niz próbujesz ja tu wykreować. Nudne to sie robi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *