MENU

82 komentarze Magazyn

Stop stereotypom

6
I oto jest, efekt sesji zdjęciowej zrealizowanej przez Żona Marynarza
Emilię Kuś Made by Em – czyli naszą fantastyczną Panią fotograf. 
Wielkie podziękowania należą się:
Emilii Borek czyli Multicolor make up – za przepiękne pomalowanie wszystkich dziewczyn.
Sylwii Pryzińskiej, która udostępniła nam swój klub Bunkier w Gdańsku( fantastyczne miejsce).
Oczywiście dziękuję dziewczynom i żonom marynarzy, które wzięły udział w tym projekcie:
Karina Kończewska, Dagmara Pietruszewsk, Magda Ślepowrońska, Magda Czapiewska i ja.
Brawa dla nich za odwagę 🙂

 
Zapraszam Was na fotoreportaż, którego celem jest zwrócenie uwagi na to, że różne grupy społeczne często oceniane są przez pryzmat stereotypów- nierzadko krzywdzących. 
„Ubrałyśmy” się we własne stereotypy w nieco mocniejszej stylizacji i scenerii. Chcemy tym zaznaczyć, że nie boimy się dyskutować. A wszystkim „życzliwym”pokazać, że żony marynarzy w Polsce to wspaniałe i silne kobiety. Jest to jedyna tak „morska” sesja w Polsce.
Jest wiele grup, które na co dzień zmagają się z problemami, których mogły by uniknąć gdyby nie stereotypy jakimi w stosunku co do nich kierują się inni.
Są to o chociażby: osoby homoseksualne, osoby o innym kolorze skóry czy wyznaniu, osoby niepełnosprawne. Ale także: księża, weganie, policjanci, lekarze, metalowcy,wytatuowani, osoby z niedowagą i nadwagą, żony marynarzy itp. 
Postarajmy się poznać drugiego człowiek, a  nie oceniać go przez pryzmat powszechnie panujących opinii. Nie ma nic cenniejszego niż nasze własne zdanie. Każdy ma prawo do życia po swojemu. 
Pamiętajcie –  Inaczej nie znaczy gorzej.
Stop Stereotypom
Morze jest czasem okrutne, a pływanie po nim podobno nie zapewnia uporządkowanego życia.  Ale ja mam wrażenie, że uporządkowane życie szybko każdego sobie bezwzględnie podporządkuje. Rudolf Krautschneider
Zapraszam do naszego świata…. 

Prawdziwy mężczyzna lubi dwie rzeczy – niebezpieczeństwo i zabawę, dlatego lubi kobiety, gdyż są najniebezpieczniejszą zabawą.

Friedrich Wilhelm Nietzsche

– See more at: http://www.aforyzmy.com.pl/kobieta/prawdziwy-mezczyzna-lubi-dwie-rzeczy-niebezpieczenstwo-i-zabawe-dlatego-lubi-kobiety-gdyz-sa-najniebezpieczniejsza-zabawa#sthash.2SdBdlif.dpuf

  
Nie martw się, już niedługo wrócę, żebyś za bardzo się nie stęskniła.
Zaopiekuj się moim sercem – Zostawiłem je przy Tobie. ” 
Stephenie Meyer
 …

Mieć kochankę to tak, jakby usiłować schować aligatora pod łóżkiem. Jest zbyt niebezpieczny i zbyt wielki, żeby naprawdę mógł tam pozostać. Po prostu nie pasuje i bez względu na to, jak bardzo by się starać, nie da się uniknąć tego, żeby jakaś część olbrzymiego cielska nie wystawała spod łóżka. Nie dosyć, że jest widoczna, to jeszcze każdy, kto ją zobaczy, ucieka z piskiem.
/Jonathan Carroll – Śpiąc w płomieniu/


….
 

Alkohol potrafi rozwiązać wiele rzeczy: małżeństwa, rodziny, przyjaźnie. Nie rozwiązuje jedynie problemów…
/NN/

…miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że cię nie opuszczę aż do śmierci… 
/Przysięga małżeńska/

Nienawidzę być tam, gdzie jej nie ma; kiedy jej nie ma. A jednak zawsze odchodzę tam, gdzie ona nie może za mną podążyć.
/Audrey Niffenegger – Żona podróżnika w czasie/

 Nigdy się nie narkotyzowałem ponieważ sam jestem narkotykiem
/Salvador Dali/


 Przyjaźń rodzi się w momencie, gdy jedna osoba mówi do drugiej: „Co? Ty też? Myślałem, że tylko ja.
/Clive Staples Lewis – Cztery miłości/

… 
 
Szeroko otwórz oczy, zobaczysz ten sam świat, wyżej niż zwykle 
/W.E.N.A/
 
  – Na pustyni jest się trochę samotnym.
– Równie samotnym jest się wśród ludzi. 
/Antoine de Saint-Exupéry – Mały Książę/
… 
 

Czasami po prostu trzeba być odważnym. Trzeba być silnym. Czasami nie można ulegać czarnym myślom. Trzeba pokonać te diabły, które wpychają się do twojej głowy i próbują wzbudzić paniczny strach. Przesz naprzód, krok za krokiem, z nadzieją, że nawet jeśli się cofniesz, to tylko trochę, tak że kiedy znowu ruszysz przed siebie , szybko nadrobisz zaległości.
/John Marsden – W pułapce nocy/

… 

 



Prawdziwy mężczyzna lubi dwie rzeczy – niebezpieczeństwo i zabawę, dlatego lubi kobiety, gdyż są najniebezpieczniejszą zabawą.
/Fryderyk Nitsch/

Myślę, że aby przeżyć, trzeba znaleźć w sobie coś, co się lubi. Niektórzy powiedzą, że życie samotne to aspołeczność i egoizm. Ale człowiek jest wtedy niezależny i nie pociąga za sobą w otchłań innych, jeśli tam zmierza. Wielu ludzi boi się samotności. Ale mnie pomogła stać się wolnym, silnym i nietykalnym.
/Jo Nesbø – Wybawiciel/

Strzeż dobroci jak źrenicy oka. Naucz się dawać bez wahania, tracić bez żalu i zdobywać bez chciwości…
/George Sand/

Dziękuję, że istniejesz. Jesteś kotwicą, która nie pozwala mi dryfować; jesteś żaglem, dzięki któremu mogę przepłynąć oceany.
/Alessandro D’Avenia/

 Cały świat i wszystko na nim jest piękne, ale najpiękniejsza jest kochająca kobieta.
 /Mahomet/

Miłość to nie więzienie.

Ani z miłości, ani ze związku małżeńskiego bynajmniej nie wypływa potrzeba nieustannej łączności obu płci. Mąż i żona powinni bezwzględnie żyć razem, lecz nie tym samym trybem; powinni działać zgodnie, nie czyniąc tych samych rzeczy.  
/Jean-Jacques Rousseau/

Siła nie musi oznaczać przemocy. Żeby być wojownikiem, nie musisz kierować się prawem pięści. 
/Becca Fitzpatrick – Finale/

Prawdziwy mężczyzna lubi dwie rzeczy – niebezpieczeństwo i zabawę, dlatego lubi kobiety, gdyż są najniebezpieczniejszą zabawą.

Friedrich Wilhelm Nietzsche

– See more at: http://www.aforyzmy.com.pl/kobieta/prawdziwy-mezczyzna-lubi-dwie-rzeczy-niebezpieczenstwo-i-zabawe-dlatego-lubi-kobiety-gdyz-sa-najniebezpieczniejsza-zabawa#sthash.2SdBdlif.dpuf

Prawdziwy mężczyzna lubi dwie rzeczy – niebezpieczeństwo i zabawę, dlatego lubi kobiety, gdyż są najniebezpieczniejszą zabawą.

Friedrich Wilhelm Nietzsche

– See more at: http://www.aforyzmy.com.pl/kobieta/prawdziwy-mezczyzna-lubi-dwie-rzeczy-niebezpieczenstwo-i-zabawe-dlatego-lubi-kobiety-gdyz-sa-najniebezpieczniejsza-zabawa#sthash.2SdBdlif.dp

My kobiety jesteśmy aniołami, a gdy się nam podetnie skrzydła lecimy na miotle.
/NN/

 

Dziękuję Made by Em
🙂

82 Responses to Stop stereotypom

  1. […] Pełen fotoreportaż możecie zobaczyć w poście  Stop Stereotypom […]

  2. ja pisze:

    Wszystkie modelki maja takie smutne oczy… czy na pewno zycie z (lub raczej bez) marynarza jest takie rewelacyjne?
    Moj partner jest właśnie w morzu. A ja ciagle sie zastanawiam dlaczego kobiety akceptuja takie wybory swoich mężczyzn. Ja nie wiedzialam w co sie pakuje. Teraz juz wiem. I pomimo tego, ze jestem silna, niezalezna kobietą, o wiele lepiej zarabiam niz moj M, to jest to dla mnie po prostu NIE DO ZAAKCEPTOWANIA
    Moje Drogie! Mamy rok 2015! Nie 1915! Tonie jest normalne, zeby pol życia czekac! Mowicie: milosc. Ja powiem Wam prawde: pieniadze. Wlasnie to Was powstrzymuje przed jakakolwiek zmiana. Wlasnie pieniedzmi rekompensujecie sobie brak czulosci i bliskości przez długie miesiące. Spójrzcie trochę w stronę zachodu, jak tam mężczyźni traktuja swoje Panie. Rzadko ktory decyduje sie na to, co w Polsce tak „normalne”. Rozumiem, w Polsce bieda, trzeba jakos zyc. Ale wtedy przyznajcie otwarcie, ze właśnie to Was trzyma: jego zarobki. A przy pieniadzach milosc można sobie latwo wmowic.
    Wybaczcie gorzkie slowa, ale jestem jedna z Was i widze jak jest na prawde. Wiec zerwijmy wreszcie z tym nasza polska duma i checia zaimponowania innym i powiedzmy szczerze: jest ciezko, ale mąż dobrze zarabia i to mnie podtrzymuje na duchu. Proste?
    Pozdrawiam i życzę otwartego spojrzenia na świat

    • Daria pisze:

      Ratunku! Co za bzdury! Ja jestem z mężem, znoszę jego rejsy, nie dla kasy. Tylko dlatego, że w pełni rozumiem jego zawód i pasję jednocześnie. Ja na jego miejscu też wybrałabym takie życie, nie zawahałabym się ani chwili. Nie ma go w 100% i to czyni mnie niezwykle silną kobietą, ale gdy wraca, jest w 100% dla całej rodziny, też dla mnie i wtedy ja mogę być bezsilną kobietką. Bo wiem, że otoczy mnie swoją opieką. Kasa? Ułatwia byt podczas nieobecności męża, ale nie dla kasy z nim jestem. Po prostu go uwielbiam! I myślę, że jego rejsy tylko wzmacniają naszą miłość. Tak, MIŁOŚĆ, przez duże M. To nie pieniądze trzymają mnie przy mężu. A jeśli ktoś mówi o kasie, to nie odwaga, tylko brak miłości. Daria

    • Ana pisze:

      Zgadzam się z powyższym. Część Pań wypowiadających się tu uprawia istną martyrologię przy jednoczesnym idealizowaniu i gloryfikowaniu marynarzy i ich żon. Nie oszukujmy się na wzajem i nie bądźmy obłudne. Gdyby marynarz zarabiał 2000 zł to nie wierzę, że obecne tu „Żony Marynarzy” z takim zachwytem i pasją opisywałyby styl życia „marynarzowej”.Ten zawód przechodzi powoli do lamusa jako zawód prestiżowy, który otwiera okno na świat. Różnice kulturowe się zacierają, małymi krokami podążamy za zachodem i za 30-40 lat mąż marynarz to będzie archaizm i kobiety niechętnie będą wchodziły w takie związki. Nie mylcie tego drogie Panie ze stwierdzeniem, że kobiety są z marynarzami dla pieniędzy, jesteśmy z nimi ponieważ perspektywa dobrych zarobków ułatwia nam miesiące samotności. Gdyby nasz marynarz bez wielkiego wysiłku mógłby zarobić te same pieniądze na lądzie, to żadna kochająca kobieta nie zgodziłaby się na wielomiesięczne rozstania.

    • Ania pisze:

      To chyba musi się Pani rozwieźć skoro tak płytko to Pani widzi

    • Kinga pisze:

      Od niedawna czytam ten blog i muszę przyznać, że poczułam się poniżona opiniami niektórych Pań (z całym szacunkiem, dla autorek owych słów). Nie jestem żoną marynarza, ale od około roku jestem w związku z M. Poznałam go wpierw jako zwykłą osobę, normalnego chłopaka – studenta. Nie krył się z tym, że zgodnie ze studiami jest marynarzem i wiedziałam w co się pakuję. Nie jestem z nim dla jego zarobków i takich określeń sobie wypraszam spod swojego adresu – zwłaszcza, że moje zarobki po ostatecznym przeliczeniu nie będą gorsze. Pokochałam go jako osobę, którą poznałam a nie ze względu na jego zawód. Jeżeli kogoś się kocha, to szanuje się jego zamiłowania – a akurat mój M. lubi pływać – a nawet, jeśli związek ten łączy się z tęsknotą i samotnością, to i tak kochając go szczerze, mogę czekać. Rozstania na te miesiące są jak najbardziej bolesne ale powroty i czas, który możemy razem spędzać i nadrobić rozłąkę, jest czymś wspaniałym. Dodam, że żadne z nas nie wnika w finanse partnera a nie jestem też osobą, która chętnie korzysta z czyichś pieniędzy, dlatego – jeśli autorka komentarza, twierdzi, że kobiety marynarzy nie chcą nic zmieniać bo trzymają je zarobki ich M. – jeśli to Panią trzyma przy Pani partnerze, to proszę nie wrzucać do tego samego worka innych partnerek marynarzy…

  3. O kurczę, dopiero co zaczęłam czytać bloga i przez myśl mi nie przeszło, że zdjęcia autorki bloga jak i kobiet jej podobnych, które się zabawiły, pyknęły śmieszną sesje,rzuciły paroma cytatami wzbudzi tyle kontrowersji i wrogości w ludziach. Myślałam,że żyję w czasach, gdzie istnieje wolność przekazu i interpretacji…myliłam się!

    Pozdrawiam wszystkie Morskie Żony,
    Paula

    • Anonymous pisze:

      Tak jak napisałaś wolność przekazu i interpretacji istnieje zarówno dla tych którzy publikują np takie zdjęcia jak i dla tych, którzy je później oglądają, a komentarze poniżej to dyskusja. W tym przypadku forma, przekaz i interpretacja autorki chyba nie trafiła do oglądających i zgodnie z „wolnością” autorka broni swojej koncepcji, a oglądający swojego odbioru, wiec każdy ma rację i nikt jej nie ma jednocześnie, bo ile par oczu tyle różnych spojrzeń.

    • Kasia pisze:

      tak to prawda 🙂

    • Kasi Wajs pisze:

      🙂

  4. Anonymous pisze:

    Anonimowy 22 lutego 2015 23:58 —-> Pięknie powiedziane!

  5. Anonymous pisze:

    Drogie Panie bez urazy…patrząc na te zdjęcia oraz śledząc kilka innych publikacji na tym blogu, jak również funpage na FB zauważam jedno…kreuje się tu obraz młodej ostatnio modnie zwanej „offsiurowej” żony. Co to oznacza, a no nic innego, że owej żonie trochę przewraca się w głowie. Mąż pływa miesiąc na miesiąc lub 2×2, przynosi sporo kasy, bo są to jedne z najbardziej opłacalnych form zatrudnienia na morzu, a żona siedzi w domu (nie dosłownie, również może pracować zawodowo) i trochę traci kontakt z rzeczywistością. To trochę jak popularne WAG’s (żony dobrze opłacanych piłkarzy), które lansują się będąc „czyjąś” żona. Oczywiście jeśli to jest Wasz styl życia to Wasza sprawa, ale nie podpisujcie się pod nim w imieniu rodzin marynarzy.Żadna z Was nie została upoważniona w imieniu większej grupy by występować w naszym imieniu. Jako córka, żona, siostra i przyjaciółka wielu rodzin marynarskim mówię Wam stanowcze NIE! Jak pokazują powyższe komentarze tego samego zdania jest zdecydowana większość. Więc zanim ponownie pójdzie Pani do śniadaniowej telewizji i udzieli kolejnych wywiadów to proszę się zastanowić głębiej nad konsekwencjami swojej wizji edukacyjnej społeczeństwa, ponieważ chcąc reprezentować jakąkolwiek grupę najpierw należałoby mieć zgodę tej grupy na ową reprezentację.

    • Kasia pisze:

      Hymmm to ciekawe. Chyba jednak nie śledzi pani ani bloga ani fb. Proszę pokazać w którym miejscu promuję bycie żona marynarza ktory pracuje na offshorach. A taki marynarza to już nie marynarz? Rozumiem, że dzieli Pani to środowisko. Ja nie zamierzam. Blog jest dla żon marynarzy o ich emocjach i l tym że takie życie moze być pozytywne. Nie jest o pracy marynarzy. W tv nie byłam sama a jak mówiłam to o swoim blogu i życiu i spotkaniach . Rozumiem , że mi nie wolno? Nie dziele ludzi i świetnie radzę sobie z rzcywistością, zapewniam 🙂 niestey nie znam żon piłkarzy ale chętnie bym poznała 😉 I myślę , że całe życie chyba nie wystarczyło by aby jaki kolwiek marynarz zarobił tyle co topowy piłkarz w klubie zagranicznym- to chyba nie było trafne porównanie. Jeżeli chodzi o sesje -!oczywiscie nie musi sie wszystkim podobać. 🙂 ale w niej rownież nie widzę lansu offshorach hymm może Pani to czyta z twarzy, której mąż gdzie pracuje. A zapewniam Panią,- skoro to takie istotne, że wlasnie na offshorach nie pracują. Pozdrawiam i życzę powodzenia. Ja również radzę zastanowić się głębiej zanim zacznie Pani dzielić środowisko żon marynarzy. Bo to krzywdzące. Nie o to chodzi.

    • Anonymous pisze:

      Uważam, że nie jest trafne umoralnianie Pani Kasi w tym temacie, a spostrzec w tej wypowiedzi można sporą zawiść.

    • Anonymous pisze:

      Ja nie widzę w tej wypowiedzi zawiści a jedyni porównanie, w którym nie ma stwierdzenia, że autorka bloga czy panie na zdjeciach są żonami marynarzy pracujących na offshorach. Przytoczenie przykładu WAG’s jest przytoczeniem i porównaniem, zarówno jedno jak i drugie jest dla mnie zrozumiałe i oczywiste. Komentarz nie jest umoralniający a proszący by nie wypowiadać się w czyimś imieniu. Jest dosadny, wymowny, w konkretny i zdecydowany sposób mówi jakie kobiety promują powyższe zdjęcia. Ja osobiście odnoszę wrażenie (choć oczywiście mogę się mylić, bo to subiektywne odczucie), że Panie broniące tej sesji to młode osoby, które mają więcej przed sobą niż za…czasami warto przemilczeć i chwilę pomyśleć.

    • Anonymous pisze:

      Panie poniżej 18 roku życia – Proszę się nie wypowiadać!!! He He

      Marynarka

    • Anonymous pisze:

      Pani Kasiu, chyba nie zrozumiała Pani mojego komentarza. Nie napisałam, że mężowie pań ze zdjęć pracują na offshorach. Napisałam, że promujecie negatywny wizerunek żon marynarzy i jak widać po komentarzach nie tylko ja tak uważam. Ma Pani prawo do swojego zdania jak każdy z nas, a kwestią poruszoną przeze mnie jest prośba o nie wypowiadanie się w imieniu większej grupy, a w imieniu własnym. Sama nazwa „Żona Marynarza” jest zaszufladkowaniem. Widziała Pani bloga „Żona Lekarza…Weterynarza…Pilota”, czy żona kogokolwiek? Moim zdaniem to uwłacza kobiecej godności, niech kobieta będzie tym kim chce a nie tym kim jest jej mąż.To wprowadza w błąd osoby, które nie znają „marynarskiego” środowiska.
      Nie stwierdziłam, że Pani czy koleżanki ze zdjęć straciłyście kontakt z rzeczywistością, a jedynie model „antybohatera” jakim jest „offsiurowa” żona. Sama nie lubię tego określenia ale trafia w sedno.
      Ten projekt nie spodobał się większości, Pani broni swojego pomysłu i każda ze stron ma do tego prawo. Komentarze bywają też ostre, ale jeśli chciała Pani jedynie klepania po plecach to trzeba było założyć kółko wzajemnej adoracji, wymagać logowania na stronę, otoczyć się sobie przychylnymi osobami i nie było by problemu.
      Stwierdza Pani, że podzieliłam środowisko marynarzy, że czytam z twarzy, że znam żony piłkarzy…zbyt emocjonalnie Pani do tego podchodzi i wyciąga Pani błędne wnioski. Przytoczone przykłady w moim komentarzu są metaforą, a metafora nie jest rzeczą dosłowną, a jedynie tworzy semantyczno – obrazową całość o silnym zabarwieniu emocjonalnym – wydawało mi się, że Pani to rozróżnia, z przykrością stwierdzam, że byłam w błędzie.
      Mój komentarz ma na celu uświadomienie Pani jaki wizerunek żon marynarzy Pani promuje. Dla osób z Panią nie związanych, które mają dystans do sprawy łatwiej i obiektywniej jest do tego podejść i tyle.
      Piękne jest to, że człowiek cały czas się rozwija i potrafi uczyć się na błędach…tak jak ktoś wyżej napisał „mowa jest srebrem a milczeniem złotem” – czasami warto to zastosować.

  6. bambaryla1981 pisze:

    piękna sesja,gratulacje dziewczyny 🙂

  7. Anonymous pisze:

    sentencje i tekst ok, zdjęcia ładne ale… siedzę 10 min nad komentarzem i nie mogę znaleźć powiązania między nimi. Post nie trafia do mnie pod takim tytułem. Zdjęcia kojarzą mi się z reklamą popularnej sieciówki odzieżowej z akcentem marynarskim. Może lepiej niech Wasi Panowie wstawią Wasze zdjęcia – żon marynarzy ŁAMIĄCE STEREOTYPY. Zdjęcia żon, matek wspaniałych gospodyń domowych dbających o Dom i Rodzinę, zamiast pseudo mocnych i rozrywkowych dziewczyn.

    Marynarka

  8. Anonymous pisze:

    Myślę, że jednak łamanie stereotypów nie jest przerysowywaniem ich tylko pokazywaniem czegoś zupełnie przeciwnego. Taki wizerunek wszyscy znają do bólu. Chciałabym tu jednak zobaczyć coś innego. Zresztą te zdjęcia wyciągnięte z kontekstu będą tylko wodą na młyn dla „życzliwych”. Takie zdjęcia jako prywatna sesja – ok, ale nie jako publiczna.

  9. Anonymous pisze:

    Panie chciały złamać stereotypy, niestety zrobiły to w stylu który je tylko potwierdza. Sam jestem marynarzem i nie mam zamiaru żadnych stereotypów zwalczać. Pozdrawiam pisząc z baletów w Dakarze ! Niech żyje bal i dolar!

  10. Anonymous pisze:

    Ladna buzia i rozlorzone nogi w burdelowym klimacie – podoba mi sie. Tylko co tam robi kotwica? Czyzby pamiatka po wizycie stoczniowca?

  11. Anonymous pisze:

    Pomysł – dramat. Skutek odwrotny do zamierzonego (o ile jakiś w ogóle był) . Zwyciężył narcyzm, próżność i chęć pokazania się. No to pokazałyście drogie panie ludziom jak się bawią żony marynarzy – i wcale nie mówię o tematach przewodnich w sesji.

    Tak w ogóle to z żoną mamy niezłą bekę z tego bloga a sam też pływam. W sumie to cieszę się że jesteście – można się przynajmniej uczyć na cudzych błędach 😉

  12. Anonymous pisze:

    Zazdrość zazdrosc i jeszcze raz zazdrość. Trochę dystansu do siebie, Drogie Panie. Króluje tu obraz żony umartwiajacej sie i bardzo dobrze że zdjęcia takie nie są. Pozdro, Paulina- żona marynarza.

  13. Anonymous pisze:

    Wszyscy ludzie cierpią,mają problemy,nierzadko łamie im się życie.Bardziej przemawiają do mnie osoby stygmatyzowane z powodu zaburzeń,które są odepchnięte na margines.Żadna marynarzowa,ktora poznałam nie pracowała.Dla mnie to wielka strata samorealizacji,satysfakcji,wykonywania czegoś co się uwielbia..Wizyty u kosmetyczki,fryzjera,na przedłużanie rzęs,nakarmić kota i wieczorem na solarium 🙂

    • Anonymous pisze:

      Najwyraźniej mało ich poznałaś. Ja pracuje po 12-14godz czasem więcej, . Do tego studiuje zaocznie, ale jakoś sobie radzę. I tak znajdę chwile na to żeby zadbać o siebie! Nie jestem ani kura domowa ani lalunialą, ale uważam, że takie przyjemności należą się każdej z nas.
      I nie uważam, że dziewczyny chciały zaistnieć. Fakt są młode i piękne. Jeśli zazdrościcie to jest tylko i wyłącznie Wasz problem, ale uwaga nie powód, żeby kogokolwiek obrażać.
      Pozdrawiam,
      Żona Marynarza

    • Anonymous pisze:

      A ja znam ich dużo i tylko jedna nie pracuje.

    • Anonymous pisze:

      Jestem jedną z nich. i pracuję. choć nie wyglądam źle, to na pewn nie tak pięknie, jak dziewczyny z sesji:-)
      Daria

  14. Kasia pisze:

    Wszystko biorę na klatę. Analizuje i zastanawiam się. To prawda to jest puszka pandory. Temat cały czas żywy. Ja zwyczajnie chcę mówić o tym, że nie zgadzam się na takie opinie o żonach marynarzy czy kiedyś czy teraz. Też się z tym mierzę. Sesja może się podobać albo nie. Każdy ma swoje zdanie i ja to szanuję i wyciągam wnioski.Tylko błagam proszę nie piszcie, że takie życie polega wizytach u kosmetyczki i fryzjera. Znam dziewczyny i wiem, że nie z jednym problem się zmagały. Pozdrawiam wszystkich i zapraszam do dyskusji nad kolejny wpisem o organizacji w czasie trwania domowego kontraktu – podzielcie się swoimi spostrzeżeniami 🙂

  15. Anonymous pisze:

    Kasiu-mysle ze ten pomysl z sesja jest bardzo dwuznaczny i niezbyt trafiony.Jestescie mlode Panie bardzo krotko zonami marynarzy i chyba macie za malo pracy zawodowej i obowiazkow w domu ze przychodza Wam do glowy takie dwuznaczne foty.Szkoda tylko Waszych mezow ktorzy ciezko pracuja z dala od kraju a Wam do glowy wpadaja tak chore pomysly.Sam blog jest OKJ-ale troche zostalo to przerysowane-CO ma to oznaczac???.Ja-jako zona marynarza ciezko pracowalam na calym etacie.Wychowywalam 2 dzieci wiec naprawde mialam CO robic w domu.Spotykalam sie czesto z zazdroscia i niezyczliwoscia-wydawalo by sie bliskich dla mnie osob.Zwiazane to bylo z wyzszym statusem materialnym-ale NIC to nie bylo za darmo-okupione wieloma wyzeczeniami i ciezka praca-samotnoscia-tesknota i czekaniem przez wiele miesiecy na powrot ukochanego meza.W norkach nie chodzilam-ekskluzywnymi samochodami nie jezdzilam.Bylam zwykla zona i matka.Troche Kasiu przegielyscie z tymi butelkami-prochami-dwuznacznymi pozycjami na zdjeciach.Pomyslcie o TYM mlode zony marynarzy

  16. Anonymous pisze:

    Pani Kasiu powinna pani zająć się czymś innym bo to co Pani robi to jest lans młodych dziewczyn. pragnących zaistnieć.
    Po prostu nie ma pani pojęcia o prawdziwym zyciu marynarzy.
    Ostatnia sesja zdjęciowa to totalne dno.
    Nie do przyjęcia przez mężów .
    Pozdrawiam

  17. Anonymous pisze:

    Marynarzowe zdyskryminowaly Kominiarzowe..Pewnie czują się lepsze..W końcu kto przedstawia się jako „pani psychologowa”,”pani kanalarzowa” albo „żona weterynarza”? Stereotypy nie biorą się znikąd..Pomysł by mało znany stereotyp złamać będąc właśnie cizią,która od fryzjera idzie na solarium,a wieczorem wklepuje balsam myśląc,że jest dzielna i zrobila kawal dobrej roboty..Dlaczego by nie przypomnieć światu,że się wyszło dość korzystnie za mąż tydzień temu?Zerwie ze ściany atrapę kotwicy,przytknie sobie do każdej części ciala-każdej zrobi zdjęcie,i zamieści w internecie jako „Fotoreportaż obalający stereotyp,że marynarzowe są głupiej”.Gratki.

  18. Anonymous pisze:

    Jestem marynarzem i chciałbym przypomnieć ze internet jest miejscem poblicznym i ze zdjęcia tego typu mogą zostać wykorzystane w przeciwna stronę co udezy w nas i nasze żony także pomysł nie był trafny a w szczególności zdjęcia pokazujące kotwice narysowana na białym proszku. Dziewczynay chciały zaistnieć i to się napewno udało. Jak w takim tepie będą powstawać posty na blogu, zdjęcia znajdą się na pierwszej stronie Wirtualnej Polski z dopiskiem żony marynarzy w bardzo negatywny odczuciu czyli to nie jest przedstawienie walki ze stereotypem.

  19. Anonymous pisze:

    Jestem mężem marynarzem jednej z dziewczyn, która brała udział w sesji. Wszystkie pokazałyście, ze nie boicie się być marynarzowymi. Wszyscy wiedzą jakie chodzą stereotypy o Żonach marynarzy, a tymi zdjęciami pokazałyście, że macie do tego dystans co o „was” mówią. Znam moją Żonę, wiem kim jest, wiem co sobą prezentuje. Czy jak wypije drinka,to od razu alkoholiczka? czy pójdzie do kosmetyczki to od razu pieniądze trwoni? A „proszek” to używa tylko do pieczenia :)))Każdemu należy się trochę przyjemności, bo przez wiele miesięcy jest sama w domu i jestem pod wrażeniem jak potrafi sobie z tym radzić. Zdjęcia pokazują stereotypy, które są najbardziej kontrowersyjne, a zarazem krzywdzące i bardzo mi się podoba że w taki sposób to zostało przedstawione. Te zdjęcia były naprawdę miłym prezentem, a czytając wcześniejszy komentarz, naprawdę nie chciałbym być kawalerem…

  20. Kasia pisze:

    Ja mam naprawdę dużo dystansu. Cieszę się, że temat wywołał dyskusję-chyba ja też mogę się wypowiadać?
    I bronić naszej koncepcji- to nic złego. Dyskusja. Słuchajcie nie wszystkim musi się podobać to zrozumiałe. A kultura dotyczyła ogólnie wypowiedzi też z innych tekstów( przepraszam nie sprecyzowałm się – taka już jestem 🙂 ) cieszę się, że jest dyskusja jeszcze raz zaznaczam. Jednak nauczona już kilkoma tekstami i komnatrzami w ogólnych mediach wolę tego uniknąć tutaj 🙂 nic więcej. 🙂 Pozdrawiam wszystkich.

  21. Anonymous pisze:

    Ja przeczytałam całość. No i niestety tylko jedno zdjęcie ” ślubuje Ci” pasuje mi do koncepcji tematu. Swoją drogą zdjęcie bardzo ładne i dobra modelka. Naprawdę wygląda jakby spubowala. Super się wczula.

  22. Anonymous pisze:

    Czy w wypowedziach brakuje kultury?Nikt nikogo nie obraża, chyba jest Pani trochę przewrażliwiona. W komentarzach nawiązała się właśnie dyskusja nt stereotypów,którą wywołały zdjęcia powyżej. Powinna być Pani z siebie dumna, bo przecież blog ożył. Węcej dystansu do siebie, dopiero teraz ten blog ma sens kiedy udzielają się tu ludzie związani z morzem a nie jedynie jednostki.

  23. Anonymous pisze:

    Pani Kasiu trochę więcej dystansu, nie zauważyłam tu braku kultury – nikt nikogo tu nie obraża, a wyraża tylko swoję odczucia i wrazenia po Pani publikacji. Póki była Pani chwalona to było pięknie, ale jeśli ktoś ma inne zdanie na tematy, które tu Pani porusza to brakuje Pani dojrzałego podejścia. Jeśli wystawia sie Pani ze swoim życiem, pracą i pasą w sieci to musi się Pani liczyć z krytyką. Niech przyjmie ją Pani z godnoscią i nie wprowadza teraz „cenzury”, bo traci Pani na wiarygodności.

  24. Ja jednak uważam że pomysł Kasiu miałaś genialny i jestem szczęśliwa że mogłam w sesji brać udział. Zdjęcia są piękne a zabawa przy tym była niezapomniana, jesteście super dziewczyny 🙂 Przykro czytać że nie zostałyśmy dosłownie zrozumiane. Z niecierpliwością oczekuję kolejnych projektów, których zaskoczę pozytywnie przyszłego męża 🙂
    Pozdrawiam serdecznie
    Karina

  25. Kasia pisze:

    „Zapraszam Was na fotoreportaż, którego celem jest zwrócenie uwagi na to, że różne grupy społeczne często oceniane są przez pryzmat stereotypów- nierzadko krzywdzących.”
    Gdzie tu jest o łamaniu czy o jakimś wielkim proteście. To luźny projekt, który ma zwrócić uwagę na pewne problemy. Mam wrażenie, że w ogóle nie zostało to przeczytane jako całość. Do każdego zdjęcia jest dobrana odpowiednia sentencja, która dopiero tworzy z nim całość. A zdjęcia…oczywiście, że są ironią są pewną ironią. Czy wszystko musi być dosłowne? Pozdrawiam Wszystkich 🙂 Oczywiście jeżeli komuś się nie podoba nie ma problemu. Jednak bardzo proszę o trochę kultury w wypowiedziach – krytyka też może być konstruktywna. A ja bardzo chętnie poczytam o tym jakie macie zdanie i wyciągnę z tego wnioski:-)

  26. Anonymous pisze:

    Zdjęcia według mnie są dwuznaczne…i w nie najlepszym świetle przedstawiają żony marynarzy.Czekanie na męża,to nie zabawa.To wieczna tęsknota,czasem strach…że sobie nie poradzę,bo przecież większość zostaje z dziećmi.W domu czasem coś się psuje,trzeba naprawić.Kobieta ma wiele spraw na głowie i zostaje z nimi sama.Nie każda ma blisko rodziców,na których można liczyć…bywa,naprawdę ciężko.
    To ja

  27. Anonymous pisze:

    Niestety chyba nie wiele osób zrozumiało, że przesłaniem sesji nie było łamanie stereotypów, a zmierzenie się z nimi. Jednak mimo wszystko rozłożone nogi czy biały proszek to już lekka przesada. Nie chciałbym zobaczyć swojej żony w takiej upublicznionej sesji zdjęciowej. Swoją drogą nie wiedziałem, że o marynarzowych krążą stereotypy mówiące, że to ździrowate narkomanki, które dobrą ścieżkę popijają mocnym alkoholem.

    Z innej beczki to się zastanawiam czy prowadzenie bloga nie powinno wyróżniać się poprawną pisownią autorki artykułów? Jest tu tyle zjedzonych, poprzestawianych litter, nie mówiąc już o błędach ortograficznych, że niekiedy trzeba się chwilę zastanowić o co chodzi.

    • Anonymous pisze:

      Krótko, zwięźle i na temat…podpisuję się pod powyższym.

      Ania

    • Anonymous pisze:

      Ja również się podpisuję.

      To ja

    • Anonymous pisze:

      Jak już nie ma się do czego przyczepić, to czepmy się czegokolwiek, np. stylistyki czy interpunkcji. Każdy jest mądry i odważny jak pisze anonimowo. Ja jestem marynarzem, i zarówno mnie jak i mojej żonie podoba się sesja i pomysł. Nie chcesz widzieć swojej zony w takiej sesji OK, skoro jej tu nie ma to czemu podchodzisz tak emocjonalne. Dla zasady? Tak samo jak dla zasady wylałeś swoje żale? Pozdrawiam, Tadeusz.

    • Anonymous pisze:

      Panie Tadeuszu może dlatego, że Panie na zdjęciu chcą mówić w imieniu grupy „żon marynarzy”, a nie każda z tych żon zgadza się z takim szerzeniem opinii na nasz temat. Dla mnie osobiście to mocno przerysowane i wolałabym, aby nikt w moim imieniu się nie podpisywał pod takim wizerunkiem. Nawet jeśli zdjęcia miały ironizować postrzeganie „popularnej” żony marynarza. To tak jakby zrobić zdjęcia blondynce ukazującej ją w sytuacji umniejszającej jej intelektowi. Zapewniam Pana, że polałyby się gromy na jego autora ze strony Pań, które to dotknęło. Z resztą każdy kto pisze komentarz podkreśla, że zdjęcia są ładne jedynie ich przekaz jest zbyt dosłowny i przerysowany, przez co może szerzyć wśród środowisk nie znających życia rodzin marynarzy błędny obraz.
      Pozdrawiam, Marta

  28. Anonymous pisze:

    Zdjęcia ładne, ale bardziej pasuje opis „podpisujemy się pod stereotypami”. Pomysł początkowy był dobry, tylko sposob przedstawienia juz gorzej.

  29. Anonymous pisze:

    Pomysł może i fajny, ale trochę nietrafiony i kiepsko zrealizowany, tak myślę. Odnoszę wrażenie, że przedstawiłyście się odwrotnie do zamierzonego celu, bo kompletnie nie czuję, żeby stereotypy zostały przełamane. A poza tym trochę robicie z siebie Panie takie nieszczęśliwe ofiary losu, niby szczęśliwe żony marynarzy, takie dzielne i zaradne, ale jednocześnie przedstawiacie się jako samotne, pozostawione same sobie, z domem i dziećmi. A tak ile jest samotnych matek z dziećmi, które nie mają za co żyć, żony alkoholików, muszące znosić swoje dopiero ciężkie życie czy żon mających mężów pracujących od świtu do nocy, nie interesujących się rodziną… Można tak wymieniać i wymieniać. W dzisiejszych czasach żona marynarza już przestała być kimś wyjątkowym, nie różni się niczym absolutnie od kobiet mających mężów na lądzie. I mówię to z obserwacji i z doświadczenia 🙂

    Żona Marynarza.

    • Anonymous pisze:

      Ja jednak czuje, ze ludzie myślą sterotyoami. Ostatnio na studiach ktoś zapytał co robi mój mąż, na odpowiedz, ze plywa szybko dostałam kilka komentarzy typu Gdzie się teraz bawcie? Masz kochanka? I oczywiście mój najlepszy : co port to inna, wiesz o tym? niby 21 wiek, a Państwo ciemnogrodu.
      Świetne zdjęcia dziewczyny!

    • Anonymous pisze:

      A co ma wspólnego bycie dzielnym, zaradnym z samotnością i bycie samą? Bo samotność a bycie samą to dwie różne rzeczy tak w ogóle.
      To co osoba samotna nie może być zaradna? czyżby kolejny stereotyp?
      Ludzie będą myśleć tymi stereotypami a to krzywdzące jest. Najlepiej olać ich ciepłym moczem, i niestety troche to smutne ale nie przyznawać się gdzie pracuje mąż. Właśnie dlatego, żeby nie żalić się później co inni mówią i mieć święty spokój. Chore to trochę, ale na głupotę innych nie ma lekarstwa i mówienie, ba nawet pokazywanie nić nie da.
      Proponuje takim ignorantom, zatruwaczom powietrza, kilka miesięcy zimą na M.Północnym, Biskaje to zobaczą to „słodkie”życie marynarskie.

    • Anonymous pisze:

      Nikt tu nie mówi, że życie marynarza czy marynarzowej jest słodkie, łatwe czy lekkie. Nie chodzi nawet o to, że jest ono niebezpieczne, trudne czy pełne wyzwań. Mowa tu o stereotypach, które Kasia wraz z innymi marynarzowymi chciała przełamać. Według jednych się to udało według innych nie. Nie rozumiem o co tyle hałasu i po co te nerwy. Każdy ma swoje zdanie. Myślę, że niektórzy tu są trochę przewrażliwieni a to całe zamieszanie wynika chyba z braku pewności siebie i własnej wartości. Smutne, że musicie dowartościowywać się anonimowo w sieci.
      Zdjęcia są ładne ale do mnie też nie przemawiają w kontekście w jakim opublikowała je Kasia, ale myślę, że Kasia się o to nie obrazi 🙂 To co podoba mi się najbardziej to dyskusja poniżej zdjęć…czasami na temat, czasami nie, czasem zabawna a czasem szkoda słów na komentarz. Trzymajcie się ciepło i dbajcie o tych co na morzu.

      AS

    • Anonymous pisze:

      Jestem żoną marynarza od ponad 40 lat…bywało,że nie przyznawałam się,że mąż pływa.Kiedyś rejsy trwały 9 m-cy.Mówienie,że jestem żoną marynarza,oznaczało,że usłyszę,cyt.oj,współczuję,słyszałam co się w portach wyprawia itp.Słyszałam,jak TAM jest od pływających,kiedy wypili za dużo,brało ich na wspominanie.Widziałam zdjęcia,filmiki i…wolałabym nigdy nie widzieć!Mąż „pocieszał”cyt.nie trzeba pływać,żeby zdradzać,wystarczy pojechać w delegację.Prawda,jest taka,że najgorzej,jak statek ma stałe porty 🙁

  30. Anonymous pisze:

    Zdjęcia te to czyjaś wizja, jednym się podoba innym nie. Zdjęcia są ładne lecz w nawiązaniu do przesłania jakim jak mniemam miało być łamanie stereotypu „marynarzowej” niezbyt trafione .

    Tomek

  31. Anonymous pisze:

    Pani Kasiu. Bardzo fajny pomysl. Widzialam Pani ogloszenie o poszukiwanych zonach marynarzy odnośnie sesji zdjeciowej i teraz żałuję że sie nie zgłosiłam. Temat jest jak widać kontrowersyjny dla niektórych aczkolwiek wszystko tworzy spójną całość. Rozumiem Pani przeslanie, chęć pokazania tematu w sposób przejaskrawiony. Pozdrawiam i życzę sukcesów. Karolina.

  32. Anonymous pisze:

    Zdjęcia są fajne, ale nie łamią stereotypów. Drażnią mnie zdjęcia z białym proszkiem. Od urodzenia jestem związana ze światem marynarzy i to jakaś przesada. Może warto byłoby zebrać najpierw informacje nt stereotypów, bo w ten sposób szerzy Pani jakąś propagandę. To co bije od tych zdjęć to rzeczywiście siła i seksapil, ale czy na tym Wam zależało, aby udowadniać całemu światu coś co dla was jest oczywiste? Jeśli tak to wcale nie jesteście silne, bo mądry swojej mądrości nie musi udowadniać, a i mądry głupiego nie przekona. Łamaniem stereotypu byłoby pokazanie, że żona marynarza to nie twór, to kobieta, która ma męża, który kiedy tylko może uczestniczy w tym życiu. Wy drogie Panie skupiłyście się na sobie a na tych zdjęciach ie jesteście zonami a silnymi samotnymi kobietami, bo nic nie wskazuje na Waszą małżeńską więź, a w zasadzie nie ma na niej żadnej więzi. Już zdjęcie z telefonem czy z laptopem prędzej pokazywałoby Wasze oczekiwanie na kontakt z ukochanym.Ale powtarzam zdjęcia są ładne tak jak i same modelki, ale „misja” łamania stereotypu jest nieudana i użyta w opisie mocno na wyrost.

    • Anonymous pisze:

      Dokładnie, jako marynarz nie chciałbym mieć żadnej z Pań na zdjęciu jako żony (bynajmniej nie dlatego , że mi się nie podobacie, wręcz przeciwnie 🙂 Niestety patrząc na Was tutaj obawiałbym się, że Wam facet nie jest do niczego potrzebny. Że jesteście samowystarczalne, a prawdziwy marynarz potrzebuje kobiety ciepłej, czułej, kochającej, zaradnej i oczywiście silnej ale nie takiej, którą pokazujecie na zdjęciach. Jako marynarz wiem jakie krążą opinie nt żony marynarza: leży i pachnie, nic nie robi, wydaje tylko pieniądze męża, ma kochanków, siedzi w spa u kosmetyczki itp. A łamanie stereotypów to nie ubieranie się w nie, wtedy jest to Pani Kasiu ironia. Łamanie stereotypu to pokazanie sprawy z drugiej innej strony (z tej prawdziwej 🙂 Ktoś tu napisał, ze brak w tych zdjęciach dojrzałości i ja się z tym zgadzam. Widać na zdjęciach fajną zabawę, ale nie łamiecie stereotypów, ten kto czyta ze zrozumieniem post czepia się tego szczegółu, bo nie skupia się na samych zdjęciach a na tym co Pani napisała, ze chciała nimi osiągnąć. I zgadzam sie z tym, że gdyby Pani napisała, ze po prostu zrobiłyście sobie zdjęcia to byłoby wszystko ok, ale o nie jest łamanie stereotypu. taki szczegół, a robi różnicę 🙂

      Pozdrawiam wszystkie żony i nie żony marynarzy 🙂
      Marynarz

    • Kasia pisze:

      Hymmm na kazdym zdjecia jestvkotwica czy akcent marynarski – która symbolizuje marynarza, miłość do marynarza, chociażby dziewczyny, które prztylają kotwicę pokazują tym tęsknotę. Nie zawsze trzeba robić zdjęcia dosłowne. Wszystko to kwestia odbioru. Krytyka zawsze jest. Zapewne jak zrobilybysmy zdjecia teskniacej żony wpatrujacej się w morze, albo takiej która nie umie sobie poradzić- przeczytalybysmy, że nam za dobrze i nie mamy na co narzekać.
      . Jest moc i jest odwaga. Dziękuje dziewczynom- które na codzień są mami i kochającymi żonami- myślę, że ich mężowie nie narzekają 😉
      http://www.zonamarynarza.pl/2015/01/stop-streotypom.html

    • Anonymous pisze:

      Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    • Anonymous pisze:

      Podpisuję się pod wypowiedziami…zdjęcia,to jakby promowanie Pań…nie ma nic z żoną marynarza.

  33. Anonymous pisze:

    Świetne zdjęcia 🙂 Pozdrawiam

  34. Anonymous pisze:

    Ja zrozumiałam o co chodziło! Kasia świetny pomysł, dziewczyny brawo za odwagę! 🙂

  35. Anonymous pisze:

    Brak spójności przesłania z wykonanymi zdjęciami. Zrobiły sobie Panie ładne zdjęcia, ale czy one łamią stereotypy? Nie! Pokazałyście „wylansowane panienki”, które „leżą i pachną”, chciałyście przełamać stereotyp to może pokazałybyście, że jesteście żoną marynarza, bo macie męża marynarza czyli nie jesteście wcale same. Tego tu brakuje najbardziej! Jesteście Drogie Panie jeszcze bardzo młode i ten brak dojrzałości w tym poście jest bardzo widoczny. Ale pomysł bardzo fajny, cieszcie się frywolności i Waszą energią, jednak nie dziwcie się później, ze wystawiając się publicznie nie zawsze będą w Waszym kierunku leciały „ochy” i „achy”.

    • Anonymous pisze:

      Zgadzam się z powyższym. Fajny pomysł, ale nieudany. Kuje w oczy brak wsparcia profesjonalisty stąd zdjęcia o niczym a w zasadzie o zachwycie nad samym sobą. Gdyby Pani Kasia napisała, że spotkała się z innymi żonami marynarzy i zrobiły sobie po prostu zdjęcia byłoby ok, ale opis o łamaniu stereotypów niestety zmienił całkowicie odbiór.

    • Kasia pisze:

      Każdy ma prawo do własnego zdania. Jednak widzę, że tekst nie został całkowicie przeczytany. Forma przybraną była z premedytacją. Ubrałyśmy się w te streotypy jakie powszechne są nas nasz temat aby pokazć,że nie boimy się im przeciwstawiać. Zdjęcia są pewną przekorą. I wcale nie czekamy na ochy i achy :-). Ale pozdrawiam i opinię przyjmuję. http://www.zonamarynarza.pl/2015/01/stop-streotypom.html

    • Anonymous pisze:

      żeby PRZEŁAMAĆ stereotypy należało raczej pokazać , ze żona marynarza nie tylko leży i pachnie/liczy kasę/ rozkłada nogi bo tę stronę życia marynarzowych wszyscy znają 😉 , ale przrde wszsytkim zmaga się z codziennością , samotnością .
      Te zdjęcia nie nastroją nikogo pozytywnie do marynarzowych -wrecz przeciwnie . a szkoda , bo zdjęcia same w sobie- ładne.

    • Anonymous pisze:

      Zdjęcia są dobre „jakościowo”,modelki też 🙂 ale…przedstawianie w ten sposób,żon marynarzy,nie jest dobrym pomysłem,wręcz odwrotnie!Mężczyzna,który pływa i szuka żony,po obejrzeniu tych zdjęć,pewnie będzie wolał zostać kawalerem.

    • Anonymous pisze:

      Nigdy w życiu nie slyszalam stereotypów na temat „marynarzowych” ani takiego określenia,które samo w sobie jest tandetne.Nie trzeba się wszędzie udzielać przez pryzmat męża.Czy inne kobiety tak robią?Kiedy pokazujesz swoją tożsamość,imię ,mózg,osobowość..ludzie mają gdzieś gdzie pracuje mąż i czy teść jest komunistą..Sesja nie była czytelna.Zdjęcie kobiety,która siedzi wystylizowana,ubrana w sposób eksponujący ładne ciało( jedyny obowiązek??) i trzyma na kolanach firanę,a w ręce wino,tło buduarowe…Nikt by się nie domyślił,że to zdjęcie coś znaczy,coś przełamuje.Pokazalam zdjęcie Babci,zapytalam co przedstawia i czy coś symbolizuje?Babcia powiedziała,że to musi być prostytutka zapijająca wstyd po ….Dziewczyna z długimi nogami na schodach.Szukam głębi,niedosłowności(kotwica jako abstrakcyjna i nierzeczywista ..au).Próżność …piękne nogi,sztuczne rzęsy,ale nie dorabiajcie do tego ideologii,czegoś pięknego,co wpłynie jakkolwiek na uprzedzenia rasowe(porównanie groteskowe,weganie i rasizm to też nieporozumienie)….Mam przyjaciółkę,ktorej chłopak plywa latami jako nawigator..Nie skarżyla się,że jej jedyny obowiązek to opieka nad dwoma kotami i że dostala volvo.Bo w tym nie ma nic do czego można serio żywić uprzedzenia,można tylko zazdrościć.Nie wiedziałam,że żony marynarzy ćpają i piją (powód??nuda??) w pelnym makijażu i tych skąpych ciuszkach.To co jest pewne i zawarte na każdym zdjęciu..to epatowanie rolą seksualnego obiektu.Na zdjęciach widać świetnie piękne ciała.Nie widać spójności,sensu,uczucia i autentyczności 🙁 Acha jeszcze widać czerwien.Marynarska czapka przyciśnięta do krocza nie trafi raczej do odbiorcy jako wyraz miłości,tęsknoty i oddania mężowi…brakło rozumku i finezji..Nikt was nie zmusza do małżeństw z marynarzami,to dla was jest to finansowa stabilność..Czas na robienie fotek z kumpelami..i wymyślaniem takich głupot.Czekam na protest kominiarzy,których dramat to stygmatyzowanie przez społeczność jako zwiastunu szczęścia..oraz ich sesję zdjęciową,gdzie popłakują ściskając rzewnie guziki,symbole ich uciśnienia..Poruszyla mnie ta sesja bardzo,bardzo mocno,tylko efekt chyba wywołała inny..Jest tyle rzeczy,które wymagają odwagi,tyle osób cierpiących i naprawdę pozbawionych prawa do godnego życia…i krzywdy,która wymaga zaangażowania.. Na fejsie szafiarki i marynarzowe,są symbolami bohaterstwa i odwagi,bo ściągnęły galoty żeby pokazać idealne nogi,bez śladu cellulitu(wtedy można by szukać odwagi..) Absurd,ale taki smutny.Absmak totalny.

    • Anonymous pisze:

      Kominiarzowe wyszły na ulicę Nowolipki w Warszawie i dziarsko walczą ze stereotypem „żony kominiarza”.”Ludziom wydaje się,że kominiarz w domu to jak wygrana w lotto,że jesteśmy szczęściary”-mówi Bożena,lat 45.”Nikt nie wie jak ciężko jest żyć,ze świadomością,że każdego dnia mąż może utknąć w kominie”. „Albo nadziać się na kolce,które zakłada się teraz przeciw gołębiom”-Halina,żona tragicznie zmarłego w ubiegłym roku Dionizego,który po nadzianiu się na taką „pułapkę” został zasypany cudzymi martwymi gołębiami-patrzy tęskno na pobliskie dachy..

    • Kasia pisze:

      Proszę to samo powiedzieć żoną chociażby chłopków, którzy zaginęli w ostatniej tragedii Cemfjorda. 7 kobiet, które prawdopodobnie nigdy nawet nie pochowa swoich mężów, synów. Ja rozumiem własne zadnie, ocenę sesji itp. Ale proszę wybaczyć.. szczerze nawet nie wiem jak to skomentować. Przypominam, że praca marynarz jest ciężka i bardzo niebezpieczna.

    • Anonymous pisze:

      Pani Kasiu to była ironia. Bawiąc się w „misjonerki” chcące przybliżyć morski styl życia I pokazując jak (nie)wygląda „marynarzowa” otworzyla Pani puszkę Pandory.Nikt tu nie bagatelizuje niebeziecznej pracy marynarza.Na Pani profilu na facebooku widzialam Pani rożalone wpisy, gdzie piszę Pani, że nikogo nie obchodzi sytuacja rodzin marynarzy. I tu się zgadzam tak samo jak nikogo nie obchodzi tragedia np wspomnianych kominiarzy. Skoro postanowila Pani mówić w imieniu żon marynarzy, a robi to Pani kreując wizerunek rodzin marynarzy, to proszę nie być zaskoczoną, że Ci, którzy wiedzą o tym życiu znacznie więcej od Pani I pozostalych pań ze zdjeć przedstawiają swój punkt widzenia. Jak widać po ilości negatywnych komentarzy powinnyście Drogie Panie wyciągnąć z nich wnioski. Komentarze nie są zlośliwe, jednak środowisko rodzin marynarzy nie zgadza się na takie kreowanie naszego wizerunku.Obrażacie tym samym grupę, do której szycicie sie, że należycie.

    • Anonymous pisze:

      Nie rozumiem jak można się przedstawiać jako marynarzowa-absurd..Plus burdelowe zdjęcia-za to jest koksik.Proszę poszukać innej inspiracji..To jest niepoważne-siostr’y facet pływa,strasznie się kochają,Natalia nie chcę wychodzić za mąż,bo mamy specyficzne poglądy na małżeństwo.Nie było żadnej zdrady.Pokażę Siostrze cio wymodziłyście… Ona pracuje zawodowo,lubi być niezależ

    • Anonymous pisze:

      No właśnie…Niskie to i wcale ze szlachetnych pobudek nie wynikło.Pokażemy chajs i koks,odsłonimy piękne uda..Ani to haute cotoure ani high fashion,niestety społecznie wrażliwe też nie nie jest..Te kotwice,czapeczka,nie wiedziałam,że marynarzowe w każdej pozycji rozkladją

  36. Anonymous pisze:

    temat ok zdjecia same w sobie tez ale gdyby nie kotwica to oco kaman?

  37. Anonymous pisze:

    świetne!

  38. Spa Maa pisze:

    Zazdroszczę sesji, gratuluję pomysłu! Nie ma to jak kreatywność Marynarzowych, dobra robota Dziewczyny.

  39. Kasia pisze:

    Dziękujemy bardzo.
    Cieszę się,że pomysł się przyjął
    🙂
    Tu nie chodzi tylko o żony marynarzy ale o wiele grup społecznych. Powinny łączyć się w drużyny i nie poddawać się ogólnym opiniom na ich temat. Nie chować się po kątach. Ale była przy tym też dobra zabawa, gdyż żadna z nas nie jest modelką.. Emilka profesjonalnie nas okiełznała i wyszło – mam nadzieję 🙂

  40. Anonymous pisze:

    Właściwie jaki miała cel ta sesja? Jakie dokładniej stereotypy miała przełamać? Widać na tych zdjęciach siłę, ale po co te rozłożone nogi na co którymś zdjęciu? Dla mnie ma to znaczenie raczej pejoratywne.

  41. Agnieszka pisze:

    Super foty dziewczyny, Kasia – zdjęcie z forsą jest idealnym odwzorowaniem stereotypów o żonie marynarza i o zarobkach jej męża 😀 Kiedy w planach jakaś kolejna sesja? 🙂

  42. Anonymous pisze:

    Rewelacyjna sesja zdjęciowa i świetne cytaty! Brawo dziewczyny! 🙂
    Pozdrawiam J.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *