MENU

Lipiec, 2013
Archiwum

blogger-image-1988631262

1767

Żona pracująca

Na poważnie

Lipiec 23, 2013

I oto jest! Jeden z moich ulubionych tematów. Praca i żona marynarza. Ciekawe jest to, że tyle ile nas jest tyle opinii. I wiecie co ? Wydaje mi się, że nie ma dobrej odpowiedzi. Jak zaczynałam urlop wychowawczy to nie wyobrażałam sobie, że nie wrócę do pracy( zwykła biurowa zbytnio nie zachwycająca ). Wizja moja ewoluowała. Trudno było mi znaleźć pracę, która pogodzi wszystko: bycie żoną, matką i jeszcze kobietą parującą. Przez wiele miesięcy gubiła mnie narzucona ze świata myśl,że muszę bo nie wypada być w domu. Załamana wizją, że nie ma dla mnie pracy zajęłam się wolontariatem i min. tam  uświadomiłam sobie, że nic nie muszę. Czemu mam żyć i gonić jak wszyscy skoro nie muszę i nawet nie mam zawodu typu prawnik w którym się spełniam. Pokrótce, żeby nie przeciągać. Jak przestałam gonić za jakąś czyjąś Ideą spotkałam i  cały czas spotykam ludzi, którzy mnie nakręcają na tworzenie czegoś nowego czegoś swojego. Od września rusza oficjalnie moja indywidualna działalność . Nawet chyba sama do końca nie wierzę, że faktycznie to robię, że mogę. (więcej…)

Czytaj dalej

blogger-image-1763552542

1336

Po co tu jesteśmy ?

Spotkania i nasze działania

Lipiec 14, 2013

Po co tu jesteśmy ?

No właśnie. Gdzieś tam w codzienności z reguły widujemy się z różnymi ludźmi, raczej nie rodzinami marynarzy. Oczywiście, że z czasem jest ich coraz więcej bo szukamy się poprzez podobne doświadczenia, przeżycia. Ja na samy początku nie znałam żadnej Żony Marynarza i w ogóle już nie wspomnę, takiego życia. Związek z moim mężem to pasmo niespodzianek uczę się go cały czas. Dlatego chciałam odszukać przestrzeń gdzieś gdzie jest więcej takich osób jak ja. Bo przecież gdzieś tam jesteście, żyjecie i chwytacie tę codzienność bohatersko w pojedynkę.

(więcej…)

Czytaj dalej

blogger-image-1899746865

1191

Rytm

Inne

Lipiec 11, 2013

Podczas ostatniej rozmowy na Skype z mężem wpadłam przypadkiem na kolejną oczywistość…Ostatnio przebywaliśmy ze sobą jakieś 3 tyg, czyli właściwie, krótko. Spowodowało to u nas lekkie niezadowolenie i jakąś dawno niespotykaną nadmierną tęsknotę. I już zmierzam do odkrycia godnego Sherlocka, nie mieliśmy rytmu, nie zdążyliśmy wpaść w tą przysłowiową życiową rutynę. (więcej…)

Czytaj dalej