MENU

Aktualności

projekt-bez-tytulu-2

44

TAK BYŁO NA KAMERALNYCH SPOTKANIACH MARYNAREK. Szczecin i Gdynia.

Kobieta, Magazyn, Spotkania i nasze działania, Uncategorized

Luty 20, 2018

Chyba największym sukcesem bloga jest  to, że się spotykamy. Nie jest  to tylko zwykła sieciowa strona. To coś więcej – to społeczność. To, że mamy

Czytaj dalej

priscilla-du-preez-98675

1381

I CO Z TEGO, ŻE GO NIE MA?

Kobieta, Magazyn, Uncategorized

Luty 18, 2018

Naprawdę, to jest największy problem, że marynarza nie ma? No nie ma –  jest w pracy. Jego praca to morze. Można je lubić, nawet kochać, można  nienawidzić.

Czytaj dalej

Wejdź na bloga

Visit Sponsor

Na wesoło

widzialy-galy-co-braly-2

2028

JEST TAKA CHOROBA WŚRÓD MARYNARZY, KTÓRĄ ŁAPIE CHYBA KAŻDY. TO…

Magazyn, Mężczyzna, Na wesoło, Uncategorized

Styczeń 10, 2018

Jest taka choroba wśród marynarzy, którą łapie chyba każdy. To WYJAZD. Ma też swoje charakterystyczne objawy, dzięki którym kobiecie łatwiej określić czy, to faktycznie wyjazd ? Czy ma się wkurzać na serio?

To bardzo charakterystyczny czas, który niczym PMS powoduje stany nie do końca zrozumiałe dla otoczenia. Ale równocześnie są to bardzo klarowne sygnały dla kobiety – jedzie i czuć to w powietrzu, w kuchni, w sypialni, w sklepie, we śnie…wszędzie. (więcej…)

Czytaj dalej

christmas-2971961_1920

836

A NA ŚWIĘTA – KĄPIELI W SZAMPANIE, ZAWSZE ZROBIONYCH PAZNOKCI,TERMINOWYCH PODMIAN I ….

Inne, Kobieta, Magazyn, Na poważnie, Na wesoło, Uncategorized

Grudzień 23, 2017

No i stało się. Kolejne święta już są. To taki specyficzny okres dla rodzin marynarskich. Bo jedni spędzają je w pełnym składzie, inni w okrojonym.

Czy to jest ważne? No pewnie, że ważne ale nie najważniejsze. Tak już jest, że czasem trzeba zagryźć zęby i przetrwać ten czas. Ala warto wracać wspomnieniami do tych wspólnych świąt . A jeśli jesteśmy razem, to cieszyć sie maksymalnie jak się da. Można śmiało wrócić do teorii , że nie ilość się liczy – a jakość. Przecież, to tylko święta. Jeśli jesteśmy osobno, to jednak spróbować się nastawić do tego pozytywnie.

A żeby oderwać od swoich M te szczęściary co wspólnie z nimi szykują święta , i żeby wzmocnić te co święta spędzają bez swoich marynarzy. Złóżmy sobie wzajemnie życzenia. (więcej…)

Czytaj dalej

img_8546

1953

9 POWODÓW DLA KTÓRYCH WARTO PRZESUNĄĆ ŚWIĘTA.

Kobieta, Magazyn, Na wesoło, Uncategorized

Grudzień 13, 2017

Tyle ile nas – rodzin – tyle różnych konfiguracji wyjazdów na kontrakt. Marynarze wyjeżdżają chwilę przed świętami, w październiku czy też w okresie świątecznym, albo już w wrześniu. To z reguły jest ruletka. Bo jednak rzadko się zdarza, że podział wśród załogi jest rok na rok. Nigdy nie mamy gwarancji czy M będzie z nami na święta, czy nie. Przecież może przesunąć się podmiana, zmiennik zachorować, można też zmienić firmę itp itp. U mnie święta wspólne były w zeszłym roku – i były wyjątkowe. A spędziliśmy je razem chyba pierwszy raz po 4  latach. Z reguły wypadają nam osobno – do czego już się zdążyłam przyzwyczaić. W tym roku również przypadają osobno, dlatego postanowiłam tym razem przesunąć  datę 24 grudnia na początek miesiąca. O przesuwaniu dat jeszcze będzie, jednak dziś typowo o wyjątkowym świątecznym czasie.

img_8486img_8491img_8493

Robienie Wigilii w sierpniu, listopadzie czy na początku grudnia wcale nie jest dziwne. Jest to po prostu kreatywne rozwiązanie na nietypową sytuację. Wiadomo, że 24 grudnia zapewne będzie nam przykro gdy będziemy osobno. Marynarze też starają się na statkach gdzieś tam wpleść ten klimat świąteczny, ale zawsze jest ogromna tęsknota za rodziną. Dlatego nie przejmujmy się tym tak mocno i stwórzmy sobie wspomnienia. Może nie będzie to to samo co prawdziwa Wigilia, ale zawsze da nam poczucie wspólnoty, a przygotowania stworzą klimat świąteczny.

Kiedyś myślałam, że to nie jest dobry pomysł, że to nic nie da, że to nie to samo… Ale znalazłam swoje

9 POWODÓW ABY PRZESUNĄĆ ŚWIĘTA

i absolutnie jestem teraz na TAK: (więcej…)

Czytaj dalej

bare-1986105_1920

1853

TEGO PYTANIA, W PEWNYM MOMENCIE, NIE ZADAJE SOBIE JUŻ KOBIETA MARYNARZA.

Kobieta, Magazyn, Na wesoło, Uncategorized

Listopad 12, 2017

Wiele spraw może początkowo przerażać, gdy zostajemy same. Szczególnie, gdy zostajemy pierwszy raz same z dziećmi. Każdy dzień to trochę taki chrzest bojowy. Najprostsze czynności i te powtarzalne, są najbardziej dołujące. Ale zarówno dzięki tym prostym, jak i tym trudnym wyzwaniom, przed którymi musimy nie raz stanąć bez wsparcia naszej drugiej połowy – stajemy się silniejsze. I wcale nie chodzi o jakąś siłę charakteru, brak łez i udawanie super bohaterki. Nasza siła to: z czasem radość dnia codziennego, radość ze swojego życia i codzienności, gdy jesteśmy osobno, poczucie humoru, dobre nastawienie, wsparcie dla marynarza na morzu, uśmiech dzieci. Jasne, że nie jest to całodobowa siła, bo kto niby tak ma? Nie raz popłyną łzy, czy padnie seria pt.: kur**, nie chcę, nie nadaję się do takiego życia. I to też jest normalne, to nic innego jak dowód na to, że nie rezygnujemy a, że chcemy. Tu chodzi o fakt, że potrafimy i staramy się właśnie na przekór temu całemu ogólnemu stwierdzeniu o tęsknocie i samotności, robić swoje i zwyczajnie cieszyć się z życia, a nie cały czas dołować.

Zaczęłam się zastawiać czy kiedyś pojawi się taki moment, taka chwila, w której będzie wiadomo, że już się zaaklimatyzowałyśmy w tym mundurku żony/dziewczyny marynarza, czy jest gdzieś granica po przekroczeniu której nasze zdrowie psychiczne może być bezpieczne?

A może przychodzi taka chwila, w której żona/dziewczyna marynarza, przestaje sobie pewne pytania zadawać? Moment, w którym bierze życie w swoje ręce i raz się smuci raz cieszy, ale akceptuje i umie żyć na odległość, to już jest jej świat i innego nie chce?

Sami oceńcie, a może macie swoje granice? Co Wam pozwoliło albo pozwoli odetchnąć z ulgą i stwierdzić, że jest całkiem znośnie i że MOŻNA !!!!!

Bo mi do głowy przyszło takie pytanie, i nie pamiętam kiedy je ostatnio sobie zadałam, a Wy?

(więcej…)

Czytaj dalej